Obserwatorzy

poniedziałek, 16 października 2017

MOJE HASHIMOTO - przepis na ciastka z masłem orzechowym - bezglutenowe! :)

Bezglutenowe ciastka z masłem orzechowym zawładnęły moim weekendem! :)

Słuchajcie, ostatnio szaleję w kuchni! Normalnie tak się rozbrykałam, że codziennie coś piekę ;)
Zreszta nie da się tego nie zauważyć, bo ostatnio na blogu co drugi post to przepis :)

ciastka z masłem orzechowym


Dziś chciałam się z wami podzielić bardzo fajnym przepisem na ciastka z masłem orzechowym - bezglutenowe oczywiście.

Wypyrałam ten przepis gdzieś z internetu i oczywiście mi strona zniknęła :(
Nie mogę sobie tego odżałować, bo było tam całe mnóstwo takich fajnych prostych przepisów bezglutenowych. 

Te ciasteczka bezglutenowe robiłam już trzy razy. W piątek raz i dwa razy w sobotę. Jeśli chcecie wypróbować przepis to dam wam dwie rady:

- jeśli macie dzieci zróbcie podwójną, albo i potrójną porcję bo wam wszystko zjedzą! ;)
- warto zrobić te ciastka kilka razy choćby ze względu na to, że z każdą mąką będą smakowały inaczej (ja robiłam raz z mąką gryczaną, raz z jaglaną i raz z ryżową).

No dobra to tyle tytułem wstępu, a teraz już przepis.

Bezglutenowe ciastka z masłem orzechowym


ciastka z masłem orzechowym


Składniki:
100 g mąki bezglutenowej (u mnie była jaglana, gryczana, ryżowa - za każdym razem inna)
80 g masła orzechowego
50 ml mleka sojowego
30 g ciemnego cukru (opcjonalnie, może być miód, syrop klonowy albo nic)

Wszystkie składniki wrzucamy do miski i mieszamy. Wychodzi z tego taka fajna plastelinka. Klecimy z niej kuleczki i rozplaszczamy na blaszce. Pieczemy w 180 stopniach jakieś 10 minut.

I co? Fajnie, nie?!
W 15 minut mamy pyszne ciasteczka :)
Jak widać na zdjęciach dzieci pałaszują aż się uszy trzęsą.

Te ciastka z masłem orzechowym są bardzo sycące, ale domyślam się, że to sprawka masła. Masło orzechowe nie wiem czy wiecie jest bardzo polecane we wszelkiego rodzaju dietach, szczególnie w dietach wegańskich, które musza być tak skomponowane by uzupełniać niedobory białka. Masło orzechowe obfituje w białko, ale nie tylko.


Dlaczego warto jeść masło orzechowe?



Masło orzechowe właściwości

1. Masło orzechowe jest źródłem błonnika
2. Masło orzechowe zawiera sporo potasu
3. Masło orzechowe jest bogate w witaminę E
4. Masło orzechowe obfituje także w magnez
5. Masło orzechowe jest paliwem dla mózgu
6. Masło orzechowe chroni przed chorobami serca
7. Masło orzechowe może zastapić niezdriwe przekąski tj. ciastka, chipsy
8. Masło orzechowe pomaga zwalczac infrkcje w organizmie
9. Masło orzechowe obniża poziom cholesterolu we krwi
10. Masło orzechowe zawiera dużo zdrowych nienasyconych tłuszczów


Jak zrobić masło orzechowe



Masło orzechowe można kupić już chyba teraz w każdym sklepie, nawet osiedlowym.
Jeśli jednak jesteście bardzo ambitne możecie zrobić swoje własne masło orzechowe, nie jest to jakiś super wyczyn. Wystarczy mieć 3 składniki i blender.

200 g orzechów ziemnych niesolonych
2 łyżki cukru pudru
szczypta soli

Wrzucamy do belndera i przecieramy na gładką masę.

A jak już macie masło orzechowe to do roboty! Ciastka z masłem orzechowym robić!
Bo pyszne i zdrowe! I bezglutenowe! ;)

ciastka z masłem orzechowym


Read More




sobota, 14 października 2017

Niedoczynność tarczycy - jak rozpoznać i jak z nią żyć?

Opowiem Wam dzisiaj moją historię z niedoczynnością tarczycy w tle ;)

Od kilku miesięcy zaczęło mnie niepokoić to, że wciąż przybieram na wadze mimo tego, że bardzo się starałam ograniczać jedzenie. Im mniej jem tym gorzej ze mną. Wiecznie czułam się napuchnięta. Wiecznie chodziłam wkurzona, zmęczona. Chociaż bardzo dbałam o włosy, to wypadały. Chociaż łykałam tabletki na łamliwość paznokci, te się wciąż łamały! Chociaż tak bardzo dbałam o skórę, chociaż rolowałam ten cholery cellulit - wszystko na nic! Co mi się udało efekt jakiś fajny osiągnąć za tydzień czy dwa znowu wracało. No już prawie dostawałam depresji z tego wszystkiego!
W końcu pomyślałam, że poszukam pomocy u endokrynologa.
Zrobiłam badania i wyszło szydło z worka!

Niedoczynność tarczycy spowodowana hashimoto

O tej niedoczynności chce wam dzisiaj więcej napisać.

Niedoczynność tarczycy - co to takiego, jak rozpoznać?


niedoczynność tarczycy


Niedoczynność tarczycy spowodowana jest niedoborem hormonów tarczycy. Powodów niedoczynności może być wiele:

- przewlekłe zapalenie tarczycy (choroba Hashimoto
- niedobór jodu
- poporodowe zapalenie tarczycy
- wrodzona niedoczynność tarczycy
- uszkodzenia mechaniczne

Nie wiem czy wszystko wymieniłam. Tak czy siak jeśli ktoś nie ma niedoczynność tarczycy lub ją u siebie podejrzewa lepiej szybko się zdiagnozować.

Niedoczynność tarczycy rozpoznaje się na podstawie badania lekarskiego. Taką diagnozę może postawić endokrynolog. Badania jakie ja miałam zlecone to USG tarczycy oraz oznaczenia hormonów tarczycy z krwi TSH, FT3, FT4). Ja dostałam jeszcze zlecenie na badanie cukru we krwi (oznaczenie krzywej cukrowej), morfologię i kilka innych badań, ale to było ściśle związane z moimi objawami. Myślę, że ten pakiet badań lekarz dobiera indywidualnie do pacjenta.

Po usłyszeniu diagnozy łatwiej było mi zrozumieć dlaczego moja dieta nie dawała oczekiwanych rezultatów, a cellulit, który udało mi się usunąć zaraz powracał.



Niedoczynność tarczycy - zalecenia lekarza



Co można, czego nie można w niedoczynności tarczycy?

To pytanie ma zapewne wiele odpowiedzi. Myślę, że co lekarz to inne zalecenia. Jeśli chorujecie na niedoczynność tarczycy, która wywołana jest Hashimoto (jak ja to jest u mnie) bardzo chętnie posłuchałabym waszych rad. 

A teraz powiem wam co powiedział mój lekarz:

- odstawić gluten (przynajmniej ten z pszenicy)
- ograniczyć spożywanie mleka i pochodnych
- zapomnieć o strączkowych

Suplementacja:

- witamina D
- selen

Te dwie witaminy łykam codziennie wraz z hormonami. O znaczeniu selenu i witaminy C w leczeniu niedoczynności tarczycy napisze wam w kolejnym artykule, a moje przepisy bezglutenowe znajdziecie TUTAJ.

Hmm, no cóż nie powiem, żebym była szczęśliwa z tych zmian w moim życiu, ale przyznam, że bardzo dobrze zrobiło to mojej figurze.

Po pierwsze - po dwóch tygodniach zauważyłam, że zeszła mi opuchlizna z twarzy, nóg, rąk, brzucha
Po drugie - widzę, że zaczyna mi spadać waga
Po trzecie - czuję się lekko i  w końcu nie boli mnie po jedzeniu brzuch

I te trzy rzeczy uważam za mój osobisty sukces!
Od dawna nie czułam się tak dobrze.

Jeśli chcecie poczytać więcej nt. niedoczynności tarczycy, to kupcie sobie książkę. Ja ją niedawno nabyłam. Chociaż radzę z przymrużeniem oka ją czytać, bo ja sama chociaż wielkiego doświadczenia w leczeniu niedoczynności tarczycy nie mam to nie do końca zgadzam się ze wszystkim co tam jest napisane.

Teraz czekam na tą książkę nt. Hashimoto i szczerze powiem, że wiążę z nią wielkie nadzieje, bo dużo dobrego o tej książce czytałam :)




Read More




piątek, 13 października 2017

MOJE HASHIMOTO - przepis na placki z kalafiora

Dwa dni temu będąc w sklepie usłyszałam jak dwie starsze panie rozmawiały o kalafiorze. Jedna z nich powiedziała takie oto słowa: "... teraz kalafior jest najlepszy, to jest właśnie ten czas gdy jest najdojrzalszy, najsłodszy". Cholera w życiu bym nie powiedziała, że kalafior jest słodki, ale skoro babcie tak mówią to zapewne tak jest. Uwielbiam wiedzę niezaczerpniętą z mądrości ludowych. 
W każdym razie te panie przypomniały mi kalafiorze!

Kurczę, uwielbiam kalafior, a przyznam, że tego lata nie jadłam go zbyt wiele. Czas więc nadrobić zaległości! Wczoraj na targu kupiłam wielką główkę kalafiora i wymyśliłam sobie, że zrobię placki z kalafiora. Przeczytałam chyba z tysiąc przepisów, ale jako, że przecież dieta bezglutenowa to moja codzienność od 2 tygodni, musiałam zrobić te placki po swojemu, żeby nie było w nich glutenu.

Przyznam nieskromnie - wyszły pyszne! :)

Spróbujcie!
Robi się je szybciutko!
I równie szybko znikają z talerza :)


MOJE HASHIMOTO - przepis na placki z kalafiora



placki z kalafiora


Składniki na cały talerz placków:

Pół kalafiora
2 jajka
3 łyżki płatków kukurydzianych opiekanych
przyprawy do smaku - u mnie były suszone pomidory

Surowego kalafiora należy zetrzeć na tarce. Pozostałe składniki dodać, wymieszać i gotowe - tyle jest roboty przy tych smacznych plackach z kalafiora.

Po wymieszaniu składników mamy dwie możliwości. Albo smażymy placuszki na patelni po kilka minut z każdej strony, albo wykładamy masę na papier do pieczenia formując placki. Ten drugi sposób jest na pewno zdrowszy, ale też i wydłuża czas oczekiwania. Pieczemy w 180 stopniach 15 minut najpierw z jednej potem 5 z drugiej strony.

Ja smażyłam - bo ta moja dieta bezglutenowa sprawia że cały czas chodzę głodna. Dlatego jak mi zapachniały te plecki to nie chciałam czekać AŻ 15 minut! ;) Jeszcze się nie nauczyłam mieć w domu produkty spożywcze bez glutenu :) Dlatego cały czas się uczę :)

Wrzucę wam na koniec jeszcze kilka zdjęć z przygotowania placków z kalafiora. Wybaczcie, że są takie ciemne, nie jestem mistrzynią fotek ;)

placki z kalafiora

bez glutenu

Te płatki są super! Odkryłam je niedawno w sklepie i okazuje się, że idealnie nadają się do domowych wypieków takich jak placki. Są o wiele twardsze od zwykłych płatków kukurydzianych i jak się je doda do takich placuszków na przykład to bardzo fajnie chrupią :)
Na opakowaniu jest co prawda napisane, że ten produkt "może zawierać gluten", ale uważam, że dla mojej diety hashimoto takie "może" nie zaszkodzi. W końcu dodaję ich tylko 3 łyżki. Nie polecam nikomu kto ma silną alergię na gluten lub celiakię.Pozostali "bezglutenowcy" nie powinni nawet odczuć tego glutenu - jeśli w ogóle on jest w tych płatkach.

placki z kalafiora


I na koniec chciałabym Was jeszcze troszkę zachęcić do jedzenia kalafiora!
Kalafior jest bardzo zdrowy i ma niewiele kalorii, także w sam raz dla każdego kto jest na diecie! :)

Cytat zaczerpnięty z Doradcy Smaku:

Dlaczego warto jeść kalafior?

kalafior

Kalafior zawiera:
- Witaminy, dbające o prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, ale i całego organizmu, podnoszące odporność oraz regulujące podstawowe procesy zachodzące w naszym ciele. Kalafior jest bogaty w witaminy tj. C (jedna szklanka ugotowanego kalafiora zaspokaja 100 % jej dziennego zapotrzebowania), K, A oraz witaminy z grupy B;


- Składniki mineralne, zapewniające nam dobre zdrowie oraz piękną cerę, włosy i paznokcie. Bogactwo tych składników jest ogromne, bo w kalafiorze znajdziemy zarówno magnez, potas, żelazo, fosfor, a także sód, wapń, mangan i cynk;


- Sulforan czyli substancja mająca działanie przeciwnowotworowe, zapobiegające rozrostowi już istniejących komórek rakowych, chroniąca przez przerzutami, obniżająca ciśnienie, a także mająca zdolność łagodzenia objawów autyzmu;


-  Błonnik, który dba o prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego, przyspiesza perystaltykę jelit i zapobiega zaparciom;


- Glucoraphanin – związek, który działa ochronnie na błony śluzowe żołądka, zwalcza bakterie Helicobacter pylori oraz mający działanie przeciwnowotworowe, a także zapobiegające wrzodom żołądka i dwunastnicy.


Dodatkowo kalafior jest niskokaloryczny (w 100 g znajdziemy tylko 21 kcal), ale także niezwykle sycący i pożywny, przez co powinny sięgać po niego osoby będące na diecie. Niestety warzywo ma właściwości wzdymające, ale świetnie można zapobiec niechcianym reakcjom żołądkowym, łącząc go z przyprawami tj. rozmaryn, koperek, tymianek, imbir, kminek lub czosnek.
[Żródło: https://www.doradcasmaku.pl/]
Read More




wtorek, 10 października 2017

Moje Hashimoto - dwuskładnikowe placuszki jaglane

Hej!

Muszę się pochwalić, że jestem już drugi tydzień na diecie bezglutenowej :)
Czuję się świetnie! Lekko! Nareszcie!

Nie jem glutenu, bo mam Hashimoto  - dzisiaj już jakoś nie brzmi to tak strasznie jak jeszcze tydzień temu, gdy usłyszałam diagnozę. Jak widać do wszystkiego jest się w stanie człowiek przyzwyczaić :)
Jeśli macie tak samo jak ja - nie martwcie się tylko zaglądajcie do mnie! Tematowi Hashimoto poświęcę teraz naprawdę dużo czasu i miejsca na tym blogu :)

Mam nadzieję, że was nie zamęczę tym tematem, hehe ;)

A tymczasem muszę się pochwalić, bo wymyśliłam dzisiaj coś pysznego - placuszki jaglane. Placuszki robi się bardzo prosto, bo wystarczy wymieszać tylko dwa składniki. 


Dwuskładnikowe placuszki jaglane - bezglutenowe


placuszki jaglane bezglutenowe

Do zrobienia tych placuszków potrzebujecie jednego jajka i 3 łyżek płatków jaglanych.
Mieszacie ze sobą składniki i odczekujecie dosłownie minutę.
Tyle czasu potrzeba, by nagrzać patelnię.

placuszki jaglane bezglutenowe

placuszki jaglane bezglutenowe

placuszki jaglane bezglutenowe


Placuszki wykładam na gorącą patelnię i smażę z obu stron aż do zrumienienia, samo smażenie trwa też bardzo krótko. 3-4 minuty i placki gotowe :)

Smaczne!
Tanie!
Bezglutenowe!
Bezcukrowe!
Bezmleczne!

No idealne na diecie hashimoto :)
I na każdej innej zresztą też :)
Spróbujcie!
Zakochacie się!

Tak sobie teraz myślę - ten przepis to może być wersja podstawowa. Aby urozmaicić smak można dodawać dowolne składniki. Na słodko - cynamon, cukier waniliowy, kardamon, rodzynki. Na słono pewnie smakowałyby z pomidorami suszonymi, szczypiorkiem, szynką... 

Próbujcie!
Testujcie!
Piszcie czy wam smakowały! :)
Read More




poniedziałek, 9 października 2017

Moje HASHIMOTO - przepis na bezglutenowy chlebek jaglany

Chciałam się z Wami dzisiaj podzielić przepisem na bezglutenowy chlebek jaglany. Idealny na diecie HASHIMOTO.
Przepis ten dostałam od koleżanki, która od lat nie je glutenu i będzie moją skarbnicą przepisów :)

Przyznam szczerze, że na początku nie wyobrażałam sobie że uda mi się upiec ten chlebek. Nie jestem niestety wytrawną kucharką, a jeśli chodzi o pieczenie - tym bardziej. Jednak przepis jest tak banalny, że nie trzeba nic robić, właściwie tylko wystarczy wszystko wymieszać i odczekać aż urośnie, a potem upiec :)


Przepis na chlebek jaglany - bezglutenowy

chleb jaglany

chleb jaglany


Składniki na jeden bochenek:

2 szklany mąki jaglanej (kupiłam w Lidlu, akurat jest promocja i można kupić pół kilo za niecałe 5 zł, także dobra cena)

Szklanka mąki ziemniaczanej

Szklanka mąki z tapioki

1,5 szklanki kefiru

pół szklanki wody lub mleka

łyżka drożdży suszonych (ja dostałam od koleżanki bezglutenowe)

łyżeczka soli

2 łyżeczki cukru

3 łyżki masła lub margaryny o temperaturze pokojowej


Kefir podgrzewam na małym ogniu, dodaję mąkę jaglaną i drożdże, odstawiam do wyrośnięcia na jakieś 10 minut. Po tym czasie dodaję pozostałe składniki, mieszam i przelewam do blaszki. To ciasto musi postać jakieś 40 minut zanim będzie upieczone, by wyrosło.
Przed wstawieniem do piekarnika można posypać płatkami jaglanymi.
Chlebek pieczemy w temperaturze 170 stopni przez jakieś 40 minut. Warto podczas pieczenia przykryć je drugą blaszką by nie wyschło.

Chlebek smakuje całkiem nieźle! :)

Spróbujcie!

Smacznego! :)
Read More




piątek, 6 października 2017

Moje Hashimoto - od czego zaczełam

Cześć!

Jeśli czytałaś mój poprzedni post to doskonale wiesz wokół czego ostatnio się kręci moje życie.

HASHIMOTO


No niestety i mnie to cholerstwo dopadło!

Jestem już pod wstępnych badaniach i po diagnozie.
Rozpoczęłam leczenie, czyli zaczęłam już przyjmować hormony.

Jednak leki to nie wszystko. W leczeniu hashimoto bardzo ważna jest dieta. A ja akurat zamierzam jej przestrzegać i to dość rygorystycznie! ;)

Dostałam już pierwsze wytyczne od lekarza na co zwracać uwagę, zaczęłam nawet trochę (albo i nie trochę, a dużo) przeszukiwać internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. I co?
Z przykrością muszę stwierdzić, że w internet nie wierzę :(
Na przeróżnych stronach znalazłam tak sprzeczne informacje o hashimoto, że dostałam prawie zawrotów głowy!

Co można, czego nie można?
Co jeść, czego unikać?

Wiecie co, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania!

Dlatego postanowiłam, że:

1. Najpierw kupię książkę o hashimoto.
2. Później zastosuję dietę odpowiednią dla mnie

Na razie jedno jest pewne - nie mogę jeść wszystkiego co bym chciała i jednocześnie nie mogę odstawić od razu wszystkiego czego jeść mi nie wolno!

Dlatego zaczęłam od zamówienia książki o niedoczynności tarczycy.

TADAM, TADAM! :)

hashimoto


hashimoto


Właśnie mi przyszła! TU najtaniej można kupić.

Jak znam siebie połknę ją w weekend, hehe

Po weekendzie więc zainteresowane osoby mogą zaglądać na tego bloga, bo będę się wgryzać w temat i zamierzam wypuścić serię artykułów o hashimoto na podstawie tej książki :)

Także miłego weekendu! :)

Read More




środa, 4 października 2017

Hashimoto - czego jeść nie wolno!

Hashimoto!



hashimoto


Zaraz zwariuje z Tobą!

Dziś miałam chwilkę w pracy więc zaczęłam czytać czego nie wolno jeść w diecie hashimoto. Oto fragment artykułu jednej mądrej Pani:

W telegraficznym skrócie dieta pokarmów niewskazanych przy chorobie Hashimoto oparta o różne źródła wygląda następująco:
gluten (czyli: pszenica, żyto, jęczmień)
pozostałe ziarna (np. ryż, kukurydza) i pseudozboża (także amarantus, quinoa)
pestki (słonecznik, dynia, siemię lniane)
nabiał (wszystkie sery, jogurty, kefiry itd.)
jaja
cukier rafinowany i słodziki (w tym syrop glukozowo-fruktozowy)
rośliny strączkowe (przede wszystkim soja)
orzechy
kawa
rośliny psiankowate (pomidory, ziemniaki, papryka, bakłażan; także tytoń)
czarna i zielona herbata
rośliny zawierające goitrogeny (m.in. szpinak, kapusta, kalarepa, kalafior, brokuły, jarmuż, gruszki, truskawki)
oleje roślinne
ryby morskie, sól jodowana [http://jaskiniowa-kuchnia.blog.pl]

Cholera!
Jak rozmawiałam z endokrynolog to była mowa tylko o glutenie, nabiale i strączkowych!
Już to było dla mnie mocno stresujące, bo uwielbiam fasolę! A tu taaaaka długa lista!
No nie wierzę!



Ta sama Pani dalej jednak wyjaśnia:

Należy pamiętać, że nie ma uniwersalnej diety dla każdego pacjenta z Hashimoto. Każdy organizm jest inny i inaczej reaguje na dany pokarm. Dlatego przerażająco długie listy „Tego nie jedz!” traktujmy z pewną dozą ostrożności. Owszem, całkiem możliwe, że nasz organizm nie toleruje pewnych produktów. Jednak na pewno nie wszystkich!
Jeśli zdiagnozowano u nas jakąkolwiek chorobę, nie możemy udawać, że wszystko jest w absolutnym porządku. Ciało wyraźnie daje znać, iż nasz dotychczasowy tryb życia mu nie służył. Może potrzebujemy więcej snu? Może nadmiernie się stresowaliśmy? A może po prostu nasza dieta nie była odpowiednia?
Drobne modyfikacje sposobu odżywiania z pewnością wyjdą nam na zdrowie. Każdy chory skorzysta na ograniczeniu spożycia rafinowanego cukru i produktów naszpikowanych konserwantami. Jeśli jednak pociągałyby Was bardziej radykalne zmiany, polecam działać stopniowo i najlepiej pod okiem dietetyka. [http://jaskiniowa-kuchnia.blog.pl]

Ufff, trochę mi ulżyło!
Dobrze wiedzieć na jakie produkty zwrócić uwagę.
Zaczynam więc testowanie, na początku wywalam z diety gluten...
Może się pokuszę o jakieś testy alergiczne, hmmm...

A jak u was było?
Czego nie jecie przy hashimoto?
Read More




wtorek, 3 października 2017

Gorzkie wyznanie - jestem gruba, bo jestem chora :(

Witajcie...

Dziś będzie wyznanie, pełne goryczy, chociaż i tak już pogodziłam się z pewnymi sprawami. Czas wziąć to co nam przynosi los... zwyczajnie... na klatę, bez użalania się... chociaż łatwo nie było..

Od jakiegoś czasu źle się czułam, mimo tego, że usilnie próbowałam różnych sposobów na schudnięcie wciąż przegrywałam. Co mi się udało schudnąć to za chwilkę jak gąbka znowu BACH kilka kilo do przodu. 
Już się miałam załamać - chociaż to do mnie nie podobne. No, ale co byście zrobili? Wiecznie sobie czegoś odmawiacie, jecie porcje wręcz głodowe, wszystko na parze, bez soli, smaku cukru już dawno zapomnieliście... Na grillach skubiecie delikatnie niczym nieśmiałe dziecko cudownie pachnące potrawy żeby przypadkiem nie zjeść za dużo, na imprezach rodzinnych wiecznie obchodzicie się smakiem. I co w zamian? Z dnia na dzień na wadze coraz więcej. SZLAG!

Pewnie coś robię nie tak, pewnie łączę produkty, których nie powinnam. Kolejny raz zmieniam nawyki. Znowu stawiam sobie kolejne znaki STOP przy lodówce. Do kuchni wchodzę tylko po to żeby zagotować wodę na herbatę...

hashimoto


Udało mi się wygrać z cellulitem ostatnio (jeśli nie czytacie mnie regularnie to przypominam ten artykuł można przeczytać TUTAJ). Pamiętacie moje grube opuchnięte uda? Aż sama nie mogłam w to uwierzyć, że one tak potwornie wyglądają! O wszystko obwiniałam leżenie w łóżku po operacji. A jednak - Schudłam! Już chyba 15 raz w tym roku, ale znowu nie na długo..

Co się ze mną dzieje do cholery jasnej! Co robię nie tak!? Długo szukałam, długo walczyłam - możecie mi wierzyć. Nie wyglądało mi to na efekt jojo, bo nie wprowadzam żadnych gwałtownych zmian w swoim żywieniu. W takim razie co to może być?!

Mama mówi - idź do lekarza, przebadaj się, może jesteś w ciąży, a może brakuje ci witamin...

Przebadałam się.

W ciąży nie jestem.

Witamin mi nie brakuje...

Mam HASHIMOTO


Moja pierwsza reakcja?

"Cholera jasna, to przez tego dziada nie mogę schudnąć! Jestem gruba, bo jestem chora!". Potem jednak odetchnęłam z ulgą, bo wyniki zarówno badań laboratoryjnych jak i usg tarczycy pozostawiały wiele do życzenia. Kilka guzów na tarczycy i węzłach chłonnych nie zwiastowały niczego dobrego... jak to moja pani doktor stwierdziła: z trojga złego trafiło mi się najlepiej. Do "wyboru" była jeszcze cukrzyca lub rak. Hmmm, patrząc na to od tej strony - jestem szczęściarą bo "tylko" mam HASHIMOTO. 
Na dzień dzisiejszy nie wiem czy śmiać się czy płakać. Na pewno czeka mnie sporo zmian w życiu... w żywieniu. Dostałam kilka recept...

moje hashimoto


Jakoś muszę pogodzić się z losem i dalej żyć. Hasimoto to nie wyrok, z tego co czytałam bardzo dużo ludzi (już nie tylko kobiet!) na to choruje. 

Szkoda mi tylko szparagowej, fasolowego brownie i kotlecików sojowych... ;)

Na razie muszę się jakoś powoli pozbierać. Doczytać co z tym hashimoto i jak znam siebie poświęcę tej cholerze jakiś kawałek miejsca na tym blogu.

Czy ktoś z Was moi czytelnicy choruje na Hashimoto?
Może macie dla mnie jakieś rady?
Gdzie o tym poczytać?
Co jeść?
Czego się wystrzegać jak ognia?
Jak schudnąć z hashimoto?!


Read More




piątek, 29 września 2017

Jak jedzenie zmienia nastawienie ...w depresji

Hejka!
Dzisiejszy post chciałabym zadedykować Jankowi. Jak się okazuje mojego bloga czytają nie tylko kobietki, faceci też lubią tu zaglądać mimo, że nie mają cellulitu, nie szukają sposobów na schudnięcie ani koncentratów wyszczuplających! ;)

żywienie w depresji


Jak się okazuje część z moich czytelników (a przynajmniej taką mam nadzieję) zagląda na tego bloga bo chce dowiedzieć się co jeść by żyć zdrowo, szczęśliwie, w zgodzie ze swoim ciałem.
Niedawno napisał do mnie Janek i zapytał czy mam dla niego jakieś rady dotyczące żywienia w depresji. Przyznam szczerze, że na początku troszkę mnie to zdziwiło, bo takiego pytania jeszcze nie miałam. Ale, że jestem osobą ambitną postanowiłam poszperać tu i tam i poszukać odpowiedzi na to pytanie. Trochę to trwało, ale mądre książki podpowiedziały mi jak sobie pomóc w depresji i jak się okazuje żywienie może być lekarstwem na ból duszy ;)

Jak żywienie zmienia nastawienie... w depresji


1. Jeśli cierpisz na depresję i jeszcze dodatkowo się odchudzasz to zapewne ograniczyłeś węglowodany. Niestety ich brak będzie sprzyjał depresji. Nie chcesz jeść węglowodanów, bo chcesz schudnąć, a to pogarsza twoje samopoczucie? Zacznij jeść owoce, warzywa np. fasolę, pokarmy pełnoziarniste, które pomogą twojemu mózgowi wyprodukować serotoninę - hormon szczęścia. 



2. Wiecie, że ryby są bardzo zdrowe i powinno się jeść ryby przynajmniej raz w tygodniu? To ja mówię teraz, że 3 razy w tygodniu jedz! Nie zaszkodzi! Naprawdę, nie zaszkodzi, tym bardziej, że kwasy zawarte w rybach mają wpływ na produkcję serotoniny. Powiem więcej! Przeczytałam w pewnej mądrej książce, że Fińscy naukowcy zrobili taki eksperyment i sprawdzili co się dzieje, gdy w naszej diecie zabraknie ryb. Okazało się, że osoby, które jadły ryby rzadziej niż raz na 7 dni zapadały aż 30% częściej na depresję. Tuńczyk, łosoś, sardynki, makrela - te ryby są podobno najbardziej wartościowe. Tak, wiem, że ostatnio trąbią o tym żeby nie jeść tuńczyka, albo, że łosoś jest skażony! Podchodźcie do tego z głową bardzo was proszę. Pieczywa też nie jecie, bo może piekarz zamiata podłogę a potem tymi rękami formuje chleb? Albo nie tkniecie wędliny bo pewnie pochodzi od chorych  świń? Nie dajmy się zwariować! Nie od dziś wiadomo, że to co jemy daje wiele do życzenia, ale jeśli będziemy tak odstawiać po kolei to mięso to ryby, to na pewno przypłacimy to zdrowiem! Nie masz zaufania do marketu? To kupuj u rybaka! Ale jedz ryby! Tyle w temacie :)

3. Przy depresji nie jest polecane picie kawy i coli. No niestety :( 
Udowodniono, że te dwa napoje bardzo hamują wytwarzanie serotoniny. Kawę warto zastępować kawą zbożową, a colę sokami - najlepiej domowej roboty! 

4. Alkohol - hmmm, tutaj zdania są podzielone. Niektórzy twierdzą, że alkohol poprawia humor i nie zaszkodzi. Ja jednak myślę, że alkohol poprawia humor tylko czasami i tylko na początku. Zdarzyło wam się na pewno nie raz upić na smutasa, nie? To sobie wyobraźcie co jeśli do tego dochodzi depresja... :( Nie radzę! Naprawdę! Zrezygnujcie z alkoholu przy depresji. Czasem nawet lampka wina może dać mega doła! 

5. Ostatnia moja rada nie będzie związana z jedzeniem a z ćwiczeniem. Mówi się, że depresję powinno się przećwiczyć. Tzn. że regularnie wykonywane ćwiczenia fizyczne mogą bardzo pomóc - poprawią nastrój, dotlenią, sprawią, że poczujemy pozytywne zmęczenie :)
Piszą, że wystarczy 3 razy w tygodniu ćwiczyć po 20 minut. Aerobik, siłownia, rower - rób to co lubisz, ale zmęcz się przez te 20 minut tak żeby depresja popłynęła wraz z siódmymi potami ;)

Podobały Wam się moje rady?
Czy ktoś z Was jeszcze cierpi na depresję i chce coś dodać od siebie?
Może znacie jakieś produkty, które poprawiają humor, oprócz tych, które wymieniłam na powyższej liście?
PISZCIE!

I jeszcze coś moim zdaniem bardzo ważnego!
Jedzenie na pewno poprawi wam humor jeśli będzie kolorowe i podane na ładnym talerzu, ucieszy oko, ale też wpłynie na poprawę humoru!

SMACZNEGO!

Podsyłam film na coś pysznego :)

video



Read More




środa, 13 września 2017

Trzy niezdrowe produkty przez, które nie możesz schudnąć!

Trzy niezdrowe produkty przez które nie możesz schudnąć, to takie pułapki dla odchudzających się. Jeśli masz już jakąś wiedzę o odchudzaniu, to raczej się nie nabierzesz, ale jeżeli twoja przygoda pod tytułem "chcę schudnąć" dopiero się zaczyna i o zdrowym odżywianiu wiesz niewiele - prawdopodobnie się "nabierzesz".

Trzy niezdrowe produkty przez, które nie możesz schudnąć!


Ostatnio pisałam wam o produktach, które wspierają nas w odchudzaniu i diecie, a są łatwo dostępne, tanie i zupełnie niedoceniane. Jeśli jeszcze do tej pory nie przeczytałaś tego artykułu to zachęcam! To ci się przyda ;)

Dzisiaj chciałabym niejako kontynuować ten temat i pokazać wam, a właściwie przedstawić trzech sprzymierzeńców oponki brzusznej i cellulitu. To nasi naturalni wrogowie, którzy tylko udając zdrowe produkty hamują proces zrzucania wagi! 

Wiecie, że 70% szans na sukces w odchudzaniu to dieta?
A tylko 30% to aktywność fizyczna i cała reszta!
Nie to żebym umniejszała wagę ćwiczeń podczas odchudzania, ale zdrowe odżywianie to podstawa!

Gdyby ktoś cię zapytał znienacka "Jakie są trzy produkty przez, które nie da się schudnąć?" to co byś powiedziała? Założę się, że większość od razu by krzyknęła "sól, cukier i alkohol!". Zgadza się! Jednak to by było zbyt proste. To, że sól, cukier i alkohol są sprzymierzeńcami otyłości wie każdy i to nie tylko ten co dba o linię. Sęk w tym, że są takie produkty, które w swoim składzie mają właśnie wyżej wymienione składniki i tylko udają "zdrowe fit produkty". My je wsuwamy każdego dnia, bo wydaje nam się, że jak będziemy to właśnie jeść to będziemy szczuplejsze, a tu guzik! Nie dość, że waga ani drgnie, to jeszcze cellulit nie znika!

Dlatego właśnie uważam, że trzeba być bardzo czujnym i czytać składy. No i co ważniejsze - myśleć! A nie tylko ufać temu co się przeczyta w necie ;)

Trzy niezdrowe produkty przez, które nie możesz schudnąć


1. Jogurty owocowe na odchudzanie?

jogurt na odchudzanie


Jogurt to magiczne słowo. Kojarzy się z czymś zdrowym, lekkim, idealnym dla wszystkich co chcą się odchudzać. I jest to prawda! Tylko, że niektórzy nie odróżniają jogurtów. Zdrowy to jest jogurt naturalny, jogurt grecki, a nie jogurt z muesli, z kulkami czy innymi kolorowymi dodatkami. Jogurty owocowe wcale nie są takie zdrowe! One tylko udają naszych sprzymierzeńców, a tak naprawdę są słodzone, niektóre nawet mają dodawane jakieś barwniki.
Dlatego pamiętaj! Jeśli się odchudzasz jedz jogurty, ale tylko naturalne, bez dodatków i bez cukru.
Jeśli nie lubisz jogurtu naturalnego to już zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest dodanie miodu albo owoców, by go trochę osłodzić.

2. Ciastka zbożowe na odchudzanie?

ciastka zbożowe na odchudzanie


Ciastka zbożowe? W życiu! Nie wierz żadnym reklamom! Nie jedz ciastek na śniadanie! Ciastka zbożowe to cukier, mąka, dodatki... słowem - niepotrzebne kalorie! Lubisz słodkie śniadania? Ugotuj woreczek kaszy jaglanej i dodaj kakao, jabłko, banana. Będziesz miała pyszne, słodkie śniadanie - pożywne i zdrowe! I powiem więcej - kasza jaglana doskonale oczyszcza organizm i pozostawia uczucie sytości na dłuuugo :)

3. Granola, muesli

muesli na odchudzanie


Muesli kiedyś jadłam każdego dnia. Codziennie na śniadanie i kolacje wsuwałam muesli, które kupowałam namiętnie w Biedrze albo Lidlu. Dużo czasu mi zajęło zanim odkryłam, że muesli kupowane w sklepie jest bardzo kaloryczne! Wbrew pozorom zawiera bardzo dużo cukru. W takim kupczym muesli są przecież owoce kandyzowane (bomby cukrowe!), często dodawane są też jakieś wiórki czekoladowe, a do tego te płatki w muesli są oblewane jakimiś karmelami czy innymi lukrami. Warto? NIE WARTO! Nie warto bo takie muesli tylko nas oszukuje! Po zjedzeniu śniadania z muesli po godzinie zaraz znowu chciało mi się jeść. Cukier gwałtownie mi skakał, a potem spadał na łeb na szyję. Jeśli już nie możesz się obyć bez muesli to zrób je sama!
Dodaj płatki jaglane, owsiane, otręby, owoce, orzechy i masz gotowe - świeże muesli. Zdrowe i nie takie kaloryczne :)

A teraz przyznać się kto przegina z muesli, jogurtami smakowymi na ciastkami zbożowymi myśląc, że są takie zajebiste i zdrowe?! :)
Read More




wtorek, 5 września 2017

3 najbardziej niedoceniane zdrowe produkty na odchudzanie

Zdrowe produkty na odchudzanie kojarzą Ci się tylko z egzotycznymi i drogimi owocami dostępnymi tylko dla celebrytów? Nie wyobrażasz sobie skutecznej diety odchudzającej bez stosowania suplementów diety? To błąd, zdrowe i skuteczne produkty spożywcze są dostępne dla każdego. Niedoceniane otręby owsiane, kawa z cykorią czy sok z brzozy, to coś na co stać każdego a swoją skutecznością i składem przewyższają prawie każdy z popularnych środków na odchudzanie. 

To co kładziesz na talerz ma ogromne znaczenie i wcale nie jest prawdą, że im mniej jesz tym szybciej chudniesz. Nie wiem skąd w ludziach wzięło się takie dziwne przekonanie, że jak będziemy jeść mniej albo wręcz zaczniemy rezygnować z jedzenia to szybko schudniemy. 
Nie mam nic przeciwko szybkiemu i efektywnemu zrzucaniu wagi, ale warunkiem jest aby robić to z głową! Jeśli zrezygnujemy z jedzenia, albo będziemy się głodzić, to wcale nie schudniemy szybciej tylko spowolnimy metabolizm, przestaniemy dostarczać organizmowi niezbędnych witamin i minerałów. A skutek będzie taki, że na takiej głodówce wytrzymamy może tydzień czy dwa, zacznie nam szarzeć cera, zaczną wypadać włosy, łamać się paznokcie, psuć zęby. Gdy natomiast nagle zrezygnujemy z głodówki nastąpi efekt jojo.  I co teraz? Wkurzymy się na siebie! Stwierdzimy, że odchudzanie jest do dupy i dalej będziemy tkwić sfrustrowane w swoim ciele, nie zdając sobie sprawy z tego, że odchudzanie wcale nie polega na głodzeniu się, tylko na spożywaniu produktów, które pomogą nam utrzymać dobrą kondycję i zdrowie.

I o takich zdrowych produktach chciałabym wam dzisiaj słów kilka napisać.

1. Otręby Owsiane z Jagodami Goji na odchudzanie

Otręby Owsiane z Jagodami Goji na odchudzanie


Otręby owsiane to najtańszy zdrowy produkt z jakiego możesz przyrządzić śniadanie, jednocześnie jest to jeden z najzdrowszych i najcenniejszych produktów jakie możesz zastosować w diecie odchudzającej. Chcesz szybko schudnąć, zależy ci żeby efekt był zauważalny, a nie masz majątku na drogie suplementy diety? Otręby owsiane są dla ciebie. Posiadają wszystkie podstawowe składniki pokarmowe: węglowodany, białko, tłuszcze, witaminy, sole mineralne i błonnik. Dlatego też dieta osób odchudzających się zawsze powinna je uwzględniać.

Otręby owsiane zawierają bardzo dużo błonnika, witaminy z grupy B oraz cynk, selen i chrom. 

Jakie są zalety jedzenia codziennie otrąb owsianych?

* otręby hamują wchłanianie cukrów
* otręby wspomagają przemianę materii
* otręby powodują uczucie sytości, które towarzyszy nam długo (więc jemy mniej, bo nie czujemy tak szybko głodu!)
* otręby podwyższają poziom dobrego cholesterolu
* otręby oczyszczają organizm z toksyn (toksyny bardzo często blokują zrzucane wagi i usuwanie cellulitu!)
* otręby regulują ciśnienie krwi
* otręby poprawiają pamięć i koncentrację
* otręby spowalniają procesy starzenia się
* otręby zapobiegają zmęczeniu (co jest bardzo ważne, bo zmęczenie to naczęstszy skutek uboczny odchudzania!)

A wiecie jakie są zalety jedzenia jagód Goi?

Kiedyś już o tym pisałam, zapraszam do archiwum, tak tylko gwoli przypomnienia:

* Jagody goji mają właściwości przeciwzapalne, antyoksydacyjne.
* Jagody goji poprawiają samopoczucie, przyspieszają metabolizm, uspokajają, poprawiają jakość snu.
* Jagody goji zapobiegają chorobom serca i artretyzmowi.
* Jagody goji opóźniają procesy starzenia się skóry.

Jagody goij są źródłem białka w którego skład wchodzi 18 aminokwasów, zawierają także węglowodany i tłuszcze (5 nienasyconych kwasów tłuszczowych z grupy omega-6). Zawierają witaminy: C, B1, B2, B6, E oraz fosfor, wapń, żelazo, cynk, selen, miedź.
Co bardzo ważne jagody goji zawierają kompleks polisacharydowy LBP, którego zadaniem jest stymulowanie układu odpornościowego. Dzięki temu kompleksowi jagody goji zyskują właściwości przeciwutleniające, antynowotworowe!

A połączenie otrąb i jagód goij – to duet idealny! ;)


2. Kawa z cykorii na odchudzanie

kawa z cykorii na odchudzanie


Kawa z cykorii to bezkofeinowy napój o dużej zawartości błonnika oraz inuliny. Błonnik wspomaga odchudzanie i reguluje przemianę materii. W jaki sposób to robi? Nie zawiera kalorii, a wiążąc tłuszcze i pęczniejąc w żołądku powoduje uczucie sytości. Dzięki temu kawa z cykorii zmniejsza apetyt. Z kolei inulina staje się pożywką dla flory jelitowej, poprawiając działanie układu trawiennego. Jest to możliwe dlatego że jest odporna na działanie enzymów trawiennych i trafia w niestrawionej formie do jelita grubego. Odżywione bifidobakterie przyczyniają się do lepszego funkcjonowania jelit i wzmocnienia systemu immunologicznego.

Kawa cykoria jest doskonała dla tych, którzy się odchudzają i rezygnują z kawy naturalnej. Kawa naturalna jest super, bo z jej fusów można robić najlepszy peeling antycellulitowy na świecie, ale… kawa naturalna wypłukuje z organizmu magnez i niestety nie jest polecana w czasie diety bo działa odwadniająco, zmniejsza wchłanianie żelaza i białka oraz zwiększa poziom cholesterolu (tak działają zawarte w kawie: kafestol i kahweol). Dlatego dobrą alternatywą jest picie kawy z cykorią – jeśli nie potraficie się bez kawy obyć.

Zalety picia kawy z cykorii?

* cykoria jest doskonałym spalaczem tłuszczu
* cykoria reguluje poziom insuliny
* cykoria podkręca metabolizm
* cykoria zawiera witaminy, terpeny, kumaryny, flawonoidy, minerały tj. żelazo, potas i magnez, enzymy, kwas foliowy
* cykoria wspomaga odchudzanie i ma ogromne ilości błonnika

I jeszcze coś! Kawa z cykorii jest bardzo niskokaloryczna, więc można ją pić nawet kilka razy dziennie :) 
Badania naukowe wykazały, że cykoria wspomaga leczenie Staphylococcus aureus i Salmonella, Escherichia coli.

3. Sok z brzozy z L-karnityną na spalanie tłuszczu


Sok z brzozy z L-karnityną


Sok z brzozy tzw. oskoła jest pozyskiwany z pnia tego drzewa, oprócz tego że może sprzyjać spalaniu tłuszczu i odchudzaniu to zawiera wiele cennych witamin i soli mineralnych. Regularnie pity sok z brzozy wzmacnia układ odpornościowy i  zapobiega infekcjom wirusowym. Dlatego jest szczególnie polecany osobom, które są bardziej podatne na zakażenia wirusowe, czyli np. małym dzieciom i osobom starszym.

Nie przepadam za piciem soków, ale kiedy słyszę słowo l-karnityna nie trzeba mnie długo namawiać do tego produktu :) 

L-karnityna to najlepszy i najskuteczniejszy znany mi spalacz tłuszczu. Gdyby nie l-karnityna nie pozbyłabym się cellulit, nie schudłabym w takim tempie w jakim zamierzałam i zapewne moja skóra nie wyglądałaby tak dobrze jak wygląda mimo tych kilku kilogramów mniej :)

Zalety picia soku z brzozy z L-karnityną:

* sok z brzozy zawiera dużo witamin
* sok z brzozy zawiera także spore ilości białka
* sok z brzozy jest bogaty w minerały i aminokwasy
* sok z brzozy zawiera witaminę C (nie muszę przypominać, że ta witamina wspomaga produkję kolagenu, wzmacnia układ krwionośny i odporność?)
* sok z brzozy odtruwa organizm i bardzo szybko usuwa nagromadzone w nim toksyny
* sok z brzozy obniża cholesterol
* sok z brzozy pomaga wyeliminować z organizmu nadmiar soli, fosforanów, kwasu moczowego i amoniaku

L-karnityna natomiast jako dodatek do soku z brzozy jeszcze potęguje jego działanie odchudzające, bo usprawnia i przyspiesza mechanizmy metabolizmu tłuszczów. L-karnityna transportuje kwasy tłuszczowe do mitochondriów gdzie ulegają spaleniu. Dzięki temu w naszym organizmie wytwarzana jest energia niezbędna do funkcjonowania. Jeśli nasz organizm lepiej tą energię wykorzysta podczas zmiany diety nasze odchudzanie przynosi lepsze efekty. A co jeśli nie dostarczymy organizmowi l-karnityny? Spalenie tłuszczów będzie trudniejsze, a jeśli ich nie spalimy to je zgromadzimy. A gdzie? W pupie, w udach, w biodrach – rzecz jasna! Nie liczcie na to, że wam w cycki pójdzie ;)

Wszystkie wymienione produkty znadziesz w sklepie internetowym ze zdrową żywnością: https://www.jarmarknatury.pl

Read More




wtorek, 29 sierpnia 2017

Jak utrzymać efekty odchudzania, czyli dieta po diecie

Dzisiaj będzie o diecie po diecie. 

Każdy kto chociaż raz się odchudzał doskonale wie, że samo schudnięcie to nie wszystko. Schudnąć jest o wiele łatwiej niż utrzymać później efekty odchudzania. Jeśli wydawało ci się, że skoro schudłaś kilka kilogramów to już koniec - jesteś w błędzie.

Dieta to zawsze wyrzeczenia, poświęcenie, pot i łzy. Jeśli uda ci się to przetrwać, jeśli zrzucisz trochę ciała i w końcu osiągniesz swój cel nie zapominaj, że efekt jojo może pojawić się szybciej niż sądzisz. W takim razie co zrobić, by nie przybyło ci kilogramów po diecie?
Na początek posłuchaj moich rad ;)

Jak utrzymać efekty odchudzania, czyli dieta po diecie



Po zakończonej diecie nie można wrócić do dawnych nawyków żywieniowych. Jeśli tak zrobisz, uwierz mi, że przytyjesz i bardzo prawdopodobne, że będziesz ważyć więcej niż przed dietą. Dlatego niektórzy mówią, że wychodzenie z diety jest ważniejsze niż sama dieta. 
Jeśli przez kilka tygodni trzymałaś się restrykcyjnego jadłospisu, nie przestawaj tego robić, nawet jeśli już się nie odchudzasz! Zacznij wychodzić z diety powoli i przemyślanie..

1. Każdego dnia powoli rozszerzaj dietę o kolejne produkty, których kaloryczność nie jest wyższa niż 100 kcal. Nie obżeraj się! Nie wracaj nagle do dawnego stylu jedzenia. Nie rekompensuj sobie czasu spędzonego na diecie jedzeniem nagle chipsów, czekolady czy fast food.

2. Jedz dużo warzyw i produktów bogatych w błonnik. Błonnik trawi się długo i na długo pozostawia w nas uczucie sytości.

3. Posiłki powinny być porcjowane. Jedz nadal 5 małych posiłków. Postaraj się też żeby nie podjadać. Nie będziesz tego robić jeśli w każdym posiłku będzie porcja ryżu lub kaszy.

4. Nie przestawaj pić wody! Twoja dzienna porcja wody powinna wynosić nadal - 2l. Woda pozostawia uczucie sytości dzięki czemu jemy mniej ;)

5. Jedz powoli, dokładnie przeżuwając. Możesz się śmiać, ale ci, którzy jedzą powoli - jedzą mniej :)

6. Nie rezygnuj z aktywności fizycznej. Jeśli podczas diety biegałaś czy chodziłaś na basen dwa razy w tygodniu nie przestawaj tego robić! Zmniejsz częstotliwość ćwiczeń, możesz ćwiczyć np. raz w tygodniu, ale nie przestawaj nagle tego robić, bo to będzie prawdziwy szok dla twojego organizmu.

7. Jeśli podczas diety stosowałaś jakieś zabiegi wyszczuplające, masaże, body-wrapping, nie rezygnuj i rób to dalej. Twoja skóra przecież ciągle potrzebuje takiej pielęgnacji. I nawet jeśli nie masz już cellulitu to nie zapominaj, że on może się pojawić NAGLE!

8. Postaraj się spać jak najdłużej. Sen jest bardzo ważny w odchudzaniu. Jeśli jeszcze tego nie wiedzieliście to już wiecie! :)

I tutaj zacytuję odchudzamsie.pl:

Brak snu powoduje produkcję hormonu apetytu

U człowieka i wielu innych organizmów za uczucie głodu i sytości odpowiadają hormony leptyna i grelina. Są one hormonami przeciwstawnymi:

Leptyna produkowana jest w komórkach tłuszczowych. Jej wysoki poziom powoduje brak apetytu. Poziom leptyny we krwi jest proporcjonalny do ilości tłuszczu.

Grelina jest produkowana w żołądku. Wydzielana jest głównie w sytuacjach, gdy żołądek jest pusty. Powoduje ona wzrost apetytu.

Hormony te mają za zadanie informować nas kiedy powinniśmy coś zjeść a kiedy nie. Okazuje się jednak, że w przypadku zaburzeń snu lub niewyspania, zaczynają one działać niepoprawnie. U osób śpiących niewystarczająco obserwuje się bowiem spadek poziomu leptyny oraz wzrost poziomu greliny. Powoduje to znaczący wzrost apetytu i uczucie głodu nawet zaraz po posiłku. Osoby niewyspane jedzą więcej.

9. Zredukuj stres! najlepiej do zera - wiem, nie da się, ale postaraj się nie denerwować z byle powodu. Pomyśl, że każdy stres to dodatkowe kilogramy. W stresie niektórzy podjadają także uważaj!

10. POWODZENIA! NIE PODDAWAJ SIĘ!

Odchudzanie wcale nie jest takie trudne! Największym sukcesem jest utrzymanie wagi! :)
Read More




wtorek, 15 sierpnia 2017

Dlaczego warto pić codziennie szklankę złotego mleka?

Słyszeliście już o złotym mleku?



Tak nazywają napój z dodatkiem kurkumy, który ma właściwości przeciwzapalne, przeciwrakowe, wzmacniające układ odpornościowy.

Czy jest smaczne takie mleko?

Spróbujcie, to się przekonacie!

Warto pić regularnie, ale jak wypijecie raz na jakiś czas to też nie zaszkodzi.

Przepis na złote mleko:

- 300 ml mleka kokosowego (można również użyć migdałowe, ryżowe) 
- 1 łyżeczka kurkumy 
- szczypta czarnego pieprzu (aby zwiększyć wchłanianie kurkumy)
- 1 łyżeczka cynamonu 
- połowa łyżeczki miodu 
- pół łyżeczki oleju kokosowego

Wszystkie składniki umieść w blenderze i dokładnie wymieszaj. Możesz trochę podgrzać. Najlepiej jest spożywać takie mleko rano 30 minut przed posiłkiem.

Czemu zawdzięcza swoją niezwykłą moc to mleko?



Kurkuma - ma właściwości antynowotworowe, pomaga na problemy trawienne, wzmacnia odporność, zwalcza infekcje, obniża poziom cukru, cholesterolu, wzmacnia wzrok.

Cynamon - opóźnia zachorowanie na Alzheimera i Parkinsona, pomaga zwalczyć przeziębienia i infekcje, cudownie działa podczas odchudzania. Mówi się, że picie codziennie wody z cynamonem doskonale podkręca metabolizm i spala tkankę tłuszczową. Cynamon jest składnikiem prawie wszystkich koncentratów antycellulitowych. Stosowany zewnętrznie ujędrnia skórę i pomaga zmniejszyć pomarańczową skórkę. Sprawdźcie jak działa taki koncentrat cynamonowo-kofeinowy TUTAJ macie zdjęcia efektów po mojej ostatniej metamorfozie :)

Olej kokosowy - o oleju pisałam już kiedyś obszerny artykuł, zapraszam do archiwum TUTAJ.

Teraz już wiecie dlaczego warto pić codziennie złote mleko?


DLA ZDROWIA
DLA DOBREJ KONDYCJI
DLA SIEBIE!

Pijecie? :)
Read More




wtorek, 8 sierpnia 2017

Jak pozbyłam się cellulitu w 8 tygodni - MOJA METAMORFOZA!

Gotowe na moją kolejną metamorfozę? :)

Tak jak obiecałam jakieś 2 miesiące temu, znowu pozwolę Wam zobaczyć jak z brzydkiego kaczątka można w tani (chociaż wcale nie prosty, bo odkupiony łzami!) sposób znów stać się pięknym łabędziem ;)

No dobra, ale do rzeczy!

Niespełna 8 tygodni temu miałam chyba apogeum doła. Pamiętacie mojego posta w środku nocy? Płacz i zgrzytanie zębami. Nie mogłam spać. Stałam w łazience i patrzyłam na moje obrośnięte tłuszczem uda. Dla przypomnienia post archiwalny TUTAJ.

Wtedy moje uda wyglądały tak:



Dziś wyglądają tak:



O niebo lepiej, prawda?! Chociaż do ideału jeszcze im trochę brakuje ;)

Jak to zrobiłam?

Jak pozbyłam się prawie całkowicie cellulitu w 8 tygodni?


Ciężką pracą!
Poświęceniem!
Wiadrami łez i zagryzionymi do krwi wargami! ;)

No dobra, miałam też moich małych pomocników, hehe.

Oto oni:


Brakuje jeszcze jednego pomocnika, a mianowicie rąk mojego męża, ale jest teraz w pracy więc.. chyba mi wybaczycie ;)

No dobra to teraz przedstawiam wam po kolei moich cudownych sprzymierzeńców w walce z cellulitem:

Szczotka do masażu na sucho:


Koszt: około 10 zł, kupiona w Auchan

Tą szczotką szczotkowałam ciało codziennie przez kilka minut (tyle ile mi się chciało, tyle ile dałam radę, jednego dnia 10 minut, innego 5 minut, najważniejsza jest regularność), rano i wieczorem. 


Masażer dwustronny, silikonowy:




Koszt: około 10 zł, kupiony w Rossmanie na jakiejś promocji


Tym masażerem masowałam całe ciało pod prysznicem. Czasami masowałam tą stroną z ostrymi kolcami, czasami tą z okrągłymi wypustkami...pełna dowolność! Także najważniejsza jest regularność. Najlepiej codziennie podczas kąpieli, ale przyznam, że nie zawsze go używałam, bo jednak skubany drapie jak cholera! ;)


Kolagen w żelu, do masażu:


Koszt: 29,99 zł, kupiony w Sklepie Naturica


Tym kolagenem masował mnie mąż wieczorami. Starał się codziennie, różnie to bywało, jak to w życiu, hehe. Najważniejsze, że kontakt kolagenu z ciałem był ;)
Aha, muszę powiedzieć, że bardzo wydajny jest ten żel. Niecałe pół opakowania poszło, także jeszcze mi posłuży! :)
Kolagen mocno nawilża skórę, ujędrnia i wygładza. Myślałam, że będzie chłodził, albo rozgrzewał, ale nic z tych rzeczy. W sumie to dobrze, bo nie wiem czy po takich maltretujących zabiegach moja skóra, by dała sobie w tym wszystkim radę :)


Koncentrat cynamonowo-kofeinowy do body-wrappingu:


Koszt: 33 zł, kupiony w Sklepie Naturica


Koncentrat bosko pachnący o konsystencji żelu. Uwielbiam go do tego stopnia, że kupiłam go już chyba 3 raz. Bardzo dobrze się wchłania, moja skóra świetnie się czuje po wysmarowaniu tym koncentratem. Najlepsze działanie koncentratu jest gdy się zrobi kąpiel, potem masaż, albo peeling. Myślę, że to dlatego, że skóra po masażu jest pobudzona, pory otwarte, gotowe to wchłonięcia kosmetyku. Po wysmarowaniu się koncentratem i owinięciu folią, prawie od razu zaczyna się czuć przyjemne grzanie - to cellulit płonie! ;)


Folia do owijania ciała:


Koszt: 17 zł, kupiona w Sklepie Naturica


Jak widać wykorzystałam prawie całą :)
Używałam jej regularnie przez te dwa miesiące, ale przyznam, że przy poprzedniej metamorfozie też się tą folią owijałam, więc oceniam ją na niezwykle wydajną. 

Dziewczyny! Jeśli kiedykolwiek zdecydujecie się na zrobienie sobie w domu body-wrappingu, pamiętajcie żeby nie używać takiej zwykłej spożywczej folii, bo to szkoda kasy i nerwów. Ta spożywcza ma może ze 30 m i wcale się nie klei. Poza tym, na ile może takie 30 m. wystarczyć? Na dwa zabiegi? :)

A teraz powiem wam jak dokładnie każdego dnia traktowałam swoje ciało, by się pozbyć tego wstrętnego cellulitu z ud.

Moja kuracja antycellulitowa



Dzień pierwszy:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Body-wrapping (nakładam koncentrat owijam się folią na 45 minut)


Dzień drugi:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Przed spaniem masaż suchą szczotką, masaż kolagenem w żelu

Dzień trzeci:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Przed spaniem masaż suchą szczotką, masaż kolagenem w żelu

Dzień czwarty:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Przed spaniem masaż suchą szczotką, masaż kolagenem w żelu

Dzień piąty:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Przed spaniem masaż suchą szczotką, masaż kolagenem w żelu

Dzień szósty:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Body-wrapping (nakładam koncentrat owijam się folią na 45 minut)

Dzień siódmy:

Rano masaż suchą szczotką
Wieczorem - prysznic - masaż masażerem
Przed spaniem masaż suchą szczotką, masaż kolagenem w żelu

To tak w wielkim skrócie. Taki sobie napisałam grafik i starałam się tego trzymać. 

Poza tym jak wiecie ograniczyłam do maksimum cukier, starałam się nie jeść glutenu i piłam codziennie błonnik witalny - tak dla oczyszczenia organizmu, bo toksyny bardzo przeszkadzają w usuwaniu cellulitu. Jeśli macie mocno zanieczyszczony organizm, to może wam się nie udać wygrać z cellulitem. Także jeśli mimo kuracji antycellulitowych cellulit nie znika, to może wcale nie być wina koncentratu czy zabiegów czy diety, tylko tego, że siedzą w was toksyny. O piciu błonnika witalnego poczytacie TUTAJ. Polecam wypróbować, ja jestem zadowolona :)

Ale wiecie co jest w tym wszystkim najważniejsze?

Regularność!
Masaż!
Pobudzanie krążenia!
Body-wrapping!

I jeszcze coś - nie poddawajcie się!
Efektów wcale nie widać od razu, ale będą!
U mnie jeszcze jest trochę z tym cellulitem pracy.

Jeszcze go widać (może na zdjęciu wygląda jakby go nie było, ale jest jeszcze trochę). Widzę go gdy naciskam skórę:


I niech wam nikt nie wmawia, że cellulitu się nie da usunąć!

Niech wam nie opowiadają bzdur w tych kolorowych czasopismach, że tylko laser! Niech wam mężczyźni nie wmawiają, że cellulit ma każda kobieta, bo taka nasza uroda!
I mam gdzieś hejterki, które pewnie zaraz zaczną wypisywać pod tym postem, że fotoszop itd! Te zdjęcia robiłam sama - z ręki! Tak! Nie umiem ładnych zdjęć robić, ale mam to gdzieś! Najważniejsze, że cellulit znika! Najważniejsze, że znów jestem szczęśliwa i kocham swoje ciało!

Dziewczyny! Walczcie o siebie! Nie poddawajcie się!
Piszcie do mnie jeśli będziecie mieć jakieś wątpliwości. 
Chętnie podpowiem, doradzę.. :)

Raz już pozbyłam się cellulitu. Teraz udowodniłam, że można kolejny raz. Tylko trzeba być wytrwałym :)

Pozdrawiam was serdecznie!
Buziaki! :)

Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML