Obserwatorzy

środa, 23 maja 2018

Nietolerancja histaminy - moja przygoda z Histaslov

Dawno już pisałam o nietolerancji histaminy, a dziś do tego tematu wracam. Wracam, bo mam swoje powody, ale o tym za chwilę...

nietolerancja histaminy


Pamiętacie jak w marcu pisałam Wam o niedoborach witamin? O mojej wizycie u dermatologa i pękającej skórze...? No właśnie, temat wrócił, bo na kolejnej wizycie u endokrynologa okazało się, że wciąż nie mogę ustawić sobie diety, a moje wyniki badań pozostawiają wiele do życzenia. Mój endokrynolog polecił kolejny raz zmienić suplementację i sprawdzić czy przypadkiem z tym moim Hashimoto nie idzie coś jeszcze w parze. 

Na początek zaczęłam znowu jeść przetwory mleczne. Nie pijam mleka odkąd nie jem glutenu i dobrze mi z tym, ale pomyślałam, że wyrzucenie z jadłospisu jogurtów, kefirów, serów może się dla mnie źle skończyć. Na początku było ciężko, bo były bóle brzucha i biegunki, ale jakoś to przetrwałam. Teraz wiem już czego na pewno nie mogę zjeść jeśli chcę się dobrze czuć, a na co mogę sobie od czasu do czasu pozwolić.

Jakieś dwa tygodnie temu na jednym z babskich spotkań pojawił się temat nietolerancji pokarmowych, uczuleń, alergii no i diet. W moim towarzystwie ostatnio uchodzę za eksperta od odżywiania (chociaż absolutnie tak się nie czuję, bo nie wiem przecież wszystkiego wciąż walczę z własną dietą, a poza tym nie lubię się wywyższać), więc wszelkie pytania odnośnie jedzenia czy niejedzenia czegokolwiek kierowane są wprost do mnie.
No, ale nieważne, chciałam napomknąć tylko, że przy okazji tego spotkania powrócił temat odżywiania i alergii i jedna z koleżanek zapytała:

- Słuchaj, a czy ty przypadkiem nie masz jakiejś nietolerancji pokarmowej? Może przyczyną jest problem z nietolerancją histaminy?

Przyznam szczerze, że do tej pory nie brałam tego pod uwagę, ale u mnie wiele nie trzeba żeby zasiać ziarenko niepokoju i rozpalić we mnie płomień ciekawości.
Postanowiłam więc, że co mi szkodzi, poczytam o histaminie i sprawdzę, czy przypadkiem nie cierpię na nietolerancję. Zaczęłam od lektury w internecie. 


Co to jest histamina?



Histamina to substancja, która wydzielana jest przez nasz organizm, ale także zawiera się w produktach spożywczych, jeśli produkty są  z grupy długo dojrzewających co wynika z procesu ich przygotowania (np. wędzone ryby, czy sery pleśniowe) to tej histaminy zawierają relatywnie więcej.
Osoby po posiłkach bogatych w histaminę często myślą iż mają objawy alergii pokarmowej, a jednak prawdą jest to iż ich organizm nie jest w stanie poradzić sobie z jej rozkładem na poziomie jelita cienkiego. Niestety takie osoby bardzo późno mają stawioną poprawną diagnozę jaką jest nietolerancja histaminy wynikająca z zbyt niskiej aktywności enzymu DAO (oksydazy diaminowej), który jest odpowiedzialna za rozkład histaminy w organizmie.


Histamina występuje w wielu produktach, wysokie zawartości znajdziemy m.in.:



Sardynkach w puszcze
Serze Cheddar i Camembert
Markeli wędzonej
Salami i Kiełbasach dojrzewających
Szampanie wytrawnym i czerwonym winie

Zauważyłam, że te wszystkie produkty łączy jedno - wszystkie produkty są długo dojrzewające lub długo przechowywane. To nie wszystkie produkty z histaminą, wymieniłam tylko niektóre.


Nietolerancja histaminy - Jak sprawdzić czy ją mamy?


nietolerancja histaminy



Sposobów jest kilka, ale najlepsze to:

- Możemy zrobić sobie testy z krwi polegające na zbadaniu aktywności enzymu DAO – jest to najbardziej miarodajne badanie laboratoryjne. 

- Albo udać się do lekarza na wywiad chorobowy i dokonać szczegółowej analizy spożywanych pokarmów i dotychczasowych prób znalezienia alergenu.

Ja oczywiście postanowiłam wszystko sprawdzić sama, taka ze mnie Zosia-Samosia ;)

Tak więc postanowiłam zrobić swojemu organizmowi kolejny test i sprawdzić czy przypadkiem nie cierpię na nietolerancję histaminy. Buszując po internecie znalazłam rozwiązanie! Są takie kapsułki, które nazywają się HISTAslov. Te tabletki zawierają DAO czyli oksydazę diaminową, naturalny enzym rozkładający histaminę.
Łykamy taką kapsułkę przed posiłkiem zawierającym histaminę i ... i tyle właściwie :)

A co się dzieje później tego nie wiem, bo jeszcze nie próbowałam tych kapsułek, ale mam zamiar je przetestować.

Napisałam do producenta, opisałam swoją historię i liczyłam na pozytywne rozpatrzenie prośby o przesłanie próbki. I wiecie co, chociaż się tego nie spodziewałam, dostałam odpowiedź pozytywną! Także na dniach mam dostać przesyłkę! Juhu! A gdy tylko ją dostanę rzecz jasna pochwalę się nią i na pewno opiszę swoje wrażenia po przetestowaniu.
Read More




wtorek, 15 maja 2018

Domowe sposoby na kleszcze

Sezon kleszczowy uważam za otwarty. Odkąd rozpoczęłam działking mam oczy i uszy dookoła głowy, bo na działkach i w lasach atakują kleszcze, meszki, komary!
O ile jeszcze ugryzienie komara czy meszki da się jakoś przeżyć, chociaż te ostatnie tak bardzo gryzą, że ręce i nogi puchną, o tyle kleszcze są bardziej niebezpieczne. Nie bardzo wiemy jak wyjąć kleszcza, nie bardzo wiemy jak się w ogóle zachować, gdy go na sobie zobaczymy no i wszelkie próby zabicia dziada, który jeszcze dobrze się w nas nie "wpiął", że tak powiem mogą się kończyć niepowodzeniem.

Pamiętam jak kiedyś na ognisku zauważyłam, że mojemu mężowi coś chodzi po kołnierzyku. Szybko okazało się, że to kleszcz. Nie uwierzycie ale tak skubaniec zasuwał, że nie zdążyłam do złapać!!! Uciekł! A ognisko mieliśmy już do końca zwalone, bo baliśmy się, że wróci i zamiast się cieszyć do kiełbasy, nerwowo się drapaliśmy i rozglądaliśmy, bo .. kleszcz!

Przestrzegam przed kleszczami! Niby takie małe niepozorne dziady, a jednak...

A dziś mam dla Was doskonały sposób na kleszcze! A właściwie trzy sposoby. Poczytajcie.. :)

Domowe sposoby na kleszcze




Kleszcze nie lubią drażniących zapachów. Jednak nie każdego intensywnego zapachu się boją trzeba wiedzieć, które zapachy na nie działają, a które nie.

W ostatnim sezonie kleszczowym walczyłam z kleszczami przede wszystkim tonikiem z owoców cytrusowych. bardzo łatwo go zrobić, a jego działanie nie tylko odstraszy kleszcze, ale również sprawi, że będziemy ładnie pachnieć :)


 Domowe sposoby na kleszcze -Tonik cytrusowy 




Tonik cytrusowy jest bardzo łatwy do zrobienia. Obieramy cytrynę ze skórki, obieramy pomarańcza ze skórki, zalewamy szklanka wody i zagotowujemy przez kilka minut. Płyn odcedzamy i wlewamy do buteleczki z atomizerem. Takim tonikiem spryskujemy się od góry do dołu. Ponieważ nie ma w nim żadnych drażniących substancji można śmiało spryskiwać sobie głowę, całe ciało, a nawet włosy dzieciom czy futro psom, kotom... no generalnie ten tonik jest bardzo łagodny dla nas i naszych pupili, a drażniący i wkurzający kleszcze :)


Domowe sposoby na kleszcze - Czosnek 




Czosnek - zapewne z racji swoich właściwości i silnego zapachu, również jest świetnym sposobem na kleszcze. Jak używać czosnku na kleszcze? Chyba najlepiej byłoby sobie zrobić z niego korale ;)
Nie no, żartowałam. ja to robię tak:

Przecinam ząbek czosnku, wyciskam z niego "sok" i smaruję się nim w kilku miejscach: na zgięciach rąk i nóg, na szyi i na nadgarstkach. Dziwicie się, że to pomaga? Naprawdę pomaga. Spróbujcie.
Z tego co słyszałam, to z czosnku można też zrobić tonik, wystarczy go zalać wodą i odstawić na kilka godzin, ale jakoś nie wiem czy chcę żeby mi całe ubranie jechało czosnkiem. Już po wysmarowaniu się "sokiem czosnkowym" wystarczająco pachnę ;)


Domowe sposoby na kleszcze - Olejki eteryczne 




I ostatni przepis podłapałam niedawno z netu. Przyznam, że jeszcze go nie robiłam, ale być może wypróbuję, to dam znać jak działa. Już po składnikach widać, że będzie miał przyjemny zapach.

10 kropli olejku eterycznego z rozmarynu
7 kropli olejku eterycznego z cynamonu
3 krople olejku eterycznego z cedru
2 łyżki stołowe olejku migdałowego

Mieszamy ze sobą wszystkie olejki, a powstałą mieszanką skrapiamy obficie miejsca narażone na ugryzienie kleszczy. Uwielbiam cynamon, uwielbiam zapach cedru - także wyobrażam już sobie, że to będzie fajny "perfum przeciwkleszczowy" :)

I na koniec jeszcze jeden fajny sposób, który ostatnio zauważyłam, że daje radę kleszczom, a jednocześnie nas wyszczupla ;)


l-karnityna
KUP TERAZ
L-karnityna z zieloną herbatą i miętą pachnie bosko, chłodzi po nałożeniu na skórę i dzięki temu świetnie ujędrnia skórę. 

Ten koncentrat ma bardzo silny miętowy zapach więc na pewno będzie odstraszał nie tylko kleszcze ale i komary, meszki...
Poza tym ma działanie ujędrniające, chłodzące - a więc na lato jak znalazł :)
No i trzeci powód, że warto ją mieć - czyż można chcieć czegoś więcej jak leżeć, pachnieć i chudnąć? :)
W każdym razie - ja polecam! :)





A jakie są wasze sposoby na kleszcze?


Read More




środa, 9 maja 2018

Nalewka z kasztanów na cellulit i problemy z krążeniem

Maj to miesiąc kasztanów! Zbieracie? Jeśli nie, to polecam, bo jak się ostatnio dowiedziałam kasztany mają cudowne właściwości, które zamierzam wykorzystać :)
Do tej pory kasztany zbierałam jedynie dla przyjemności. Uwielbiam ozdabiać nimi dom. Bardzo ładnie wyglądają ułożone w koszyczku, czy miedzy owocami...



Moja mama co roku zbiera kasztany i układa dookoła komputera i telewizora wierząc, że kasztany zbierają promienie emitowane przez te elektroniczne urządzenia, promienie, które mają zły wpływ na nasz organizm. Czytałam trochę na ten temat i wiem, że trochę w tym racji.

Kasztany jednak zarówno liście, kwiaty jak i owoce są bardzo niedoceniane, a mają wiele cennych właściwości.

Kasztany zawierają flawonoidy, saponiny, sole mineralne, karotenoidy i witaminę K.

Mają działanie:

- uszczelniające naczynia włosowate
- zmniejszające kruchość naczyń krwionośnych
- wzmacniające odporność

Nalewka z kasztanów na cellulit i problemy z krążeniem

nalewka z kasztanów


Kiedy dowiedziałam się, że kasztanowiec ma takie cudowne działanie od razu pomyślałam o cellulicie. Ciągle wraca, ciągle wkurza! Może kasztanowiec sobie z nim poradzi?
Znalazłam więc przepis, który zamierzam wypróbować - nalewka z kasztanowca. Robi się ją bardzo prosto, więc warto.

10 kasztanów należy rozgnieść i zalać 3 szklankami spirytusu. Odstawić w ciemne miejsce na 14 dni. Po tym czasie nalewkę przecedzamy i przelewamy do ciemnej butelki. Pijemy codziennie 10-15 kropli. To powinno pomóc i na naczynka i na obrzęki i na cellulit. Sprawdzę to! :)

Znalazłam też trzy fajne, inne przepisy na to jak wykorzystać te wszystkie dobroczynne właściwości kasztanów! 

Napar z kasztanowca na miażdżycę naczyń krwionośnych:

100 g kory kasztanowca
100 g ziela serdecznika
100 g ziela krwawnika
50 g ziela ruty
50 g ziela rdestu ptasiego
50 g kwiatów słonecznika
50 g liści melisy
50 g owoców kminku

Wszystkie zioła wymieszać i wsypać do słoika. 1 łyżeczkę parzyć pod przykryciem 25 minut. Pić 3 razy dziennie.

Kasztany na żylaki


2 stołowe łyżki liści kasztanów (świeżych lub suchych) zalewamy szklanką wody o temperaturze pokojowej. Odstawiamy na 8 godzin w ciemne miejsce. Pijemy po 3 łyżki stołowe 4-6 razy dziennie.

Ziołowa mieszanka na otyłość i cellulit 

Mieszamy ze sobą po łyżce stołowej: liścia i kwiatu kasztanowca, ziele glistnika, siemię lniane, korzeń babki, korzeń żywokostu, ziele krwawnika, ziele tasznika. 3 łyżki mieszanki zalewamy 2 szklankami wody i zagotowujemy. Przecedzamy i pijemy 2 razy w ciągu dnia po pół szklanki.

Jak Wam się podobają takie sposoby na cellulit i problemy z krążeniem?
Read More




piątek, 20 kwietnia 2018

Indyk ze śliwkami - przepis bez glutenu, bez laktozy

Ostatnio przerzuciłam się na indyka. Tyle się naczytałam o tych antybiotykach wstrzykiwanych w kurczaki, że mi się odechciało jeść ;)
Ponoć indyki nie są tak faszerowane, dlatego są droższe, mają delikatniejsze mięso. Tak więc ostatnio delektuję się indykami i polecam każdemu! :)

Polecam też moje przepisy bez glutenu. Bez laktozy. FIT, zdrowo, kolorowo itd! :)

Przepis na indyka ze śliwkami odkryłam niedawno w jakieś książeczce dla haszimotowców oczywiście. W tej chwili nie pamiętam tytułu, a nie mam jej pod ręką. Ale jeszcze wam o tym na pewno napiszę, bo to już nie pierwszy mój przepis wypróbowany z tej książki! :)

No to łapcie!

Indyk ze śliwkami



300 g filetu z indyka
10 śliwek (ja kupowałem te z Biedry duże okrągłe chociaż w oryginalnym przepisie mają być węgierki)
mała czerwona cebula
1/2 szklanki bulionu
łyżka oliwy
1/4 łyżeczki rozmarynu
1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
1/4 łyżeczki kardamonu
duża szczypta soli

Mięsko kroimy w plasterki, rozbijamy tłuczkiem, posypujemy przyprawiamy i odstawiamy na godzinkę niech nabierze aromatu. Śliwki drylujemy, przekrajmy na pół. Cebulę kroimy i smażymy lekko na oleju. Dodajemy indyka, smażymy z każdej strony chwilę i wlewamy bulion. Dusimy około 5 minut. Na koniec dodajemy śliwki i dusimy pod przykryciem do miękkości.

Indyk smakuje idealnie z kaszą! 
Mniam! :)

SMACZNEGO!
Read More




niedziela, 8 kwietnia 2018

Zabiegi na twarz, ciało i włosy, które przygotują twoje ciało na wiosnę!

Witajcie Kochani!

Czujecie już wiosnę? Ja czuję!  U mnie dziś cieplutko, słonecznie, aż się chce zdjąć z siebie te grube kurtki, buty, szaliki, czapki... Nie wiem jak wy spędzacie niedzielę, ja dzisiaj postanowiłam odpocząć. OD WSZYSTKICH! Taka jestem! :)
Wczoraj mój mąż miał tzw. wychodne i zostawił mnie z dziećmi wieczorem samą. Po tym sobotnim wieczornym szaleństwie czuje się jakby przejechał po mnie czołg. Dlatego dzisiaj mama odpoczywa!
A gdy mama odpoczywa, odpoczywa całe ciało :)

Dziewczyny!
Już za chwilę sezon dekoltowy! Już za chwilę zrzucimy z siebie kilogramy ciuchów jak śpiewał Norbi! Dlatego warto poświęcić chwilę, by przygotować skórę i włosy na wiosnę! Ja dzisiaj zafundowałam sobie domowe SPA i wam też polecam :)
Wasza skóra i włosy wam podziękują :)

A oto jakie zabiegi na ciało i włosy polecam.



Regeneracja skóry to podstawa, szczególnie po zimie!

U mnie: Peeling plus krem odżywczy.
Moja skóra po zimie jest zmasakrowana. Mam cerę naczynkową, bardzo delikatną, która nie lubi nagłych zmian temperatur, bo wtedy bardzo się buntuje. Niestety tegoroczna zima była jaka była i moja cera bardzo się pogorszyła. Dlatego postanowiłam o nią zadbać zanim zacznie się na dobre wiosna.

Moje zabiegi na twarz do cery suchej


Najpierw dokładnie myję twarz, usuwając z niej nadmiar sebum i zanieczyszczenia. Pomaga mi w tym gąbeczka Konnyak, którą kupiłam jak zwykle w Sklepie Naturica za jakieś śmieszne pieniądze, coś około 20 zł. Ponieważ mam cerę bardzo wrażliwą, nie lubię używać do mycia żadnych detergentów (a mycie ręcznie, samą wodą nie zmywa ze skóry wszystkiego), bo zwyczajnie wysuszają mi cerę, więc ta gąbeczka jest dla mnie prawdziwym wybawieniem. Gąbeczka zrobiona jest z naturalnego korzenia jakiejś dziwnej rośliny i ma w sobie mnóstwo witamin i minerałów, które sprawiają, że mycie twarzy nie wymaga już żadnych środków myjących. Ta gąbeczka usuwa z twarzy brud i martwy naskórek, dzięki czemu oczyszcza skórę, ale jej nie podrażnia. 



Tak normalnie nie polecam mycia gąbkami czy szczotkami, bo są siedliskiem bakterii, ale w tym przypadku jest inaczej. Gdy gąbeczkę zmoczymy staje się miękka, gdy wyschnie robi się twarda jak kamień, a więc nic się tam do niej do środka nie dostaje, więc jest sterylna :)

Po masażu i dokładnym oczyszczaniu twarzy gąbką, nakładam peeling z placentą owcy, a potem krem z placentą. Te dwa kosmetyki kupiłam już jakiś czas temu, nawet miałam o nich zrobić artykuł, ale jakoś tak wyszło, że nie zrobiłam, więc teraz napisze słów kilka.
Peeling jest delikatny, ale bardzo fajnie działa na moją skórę, zawiera ekstrakt z owoców i tybetańskich ziół, no i do tego placentę owcy! Ta placenta to nic innego jak łożysko owcy. Jest bombą witaminową, dzięki której nasza skóra zyskuje nie tylko świeży wygląd, ale jest w stanie odmłodnieć, zniwelować zmarszczki. Jak dla mnie świetny zestaw: peeling plus krem. Peeling głęboko oczyszcza i odżywia skórę, natomiast krem położony zaraz po peelingu ujędrnia skórę i nawilża, a to uczucie nawilżenia zostaje na cały dzień.
Słuchajcie dziewczyny! Róbcie peelingi! Naprawdę, bez tego ani rusz! Peeling musi być dobrze dobrany do cery, także szukajcie swojego peelingu, który pomoże wam się pozbyć wierzchniej warstwy skóry. Jeśli nie będziecie usuwać tej warstwy skóry będziecie się szybciej starzeć, a wasze kremy nie będą działać, przez ta właśnie barierę w postaci zrogowaciałego naskórka. 
Ten zestaw, który ja polecam jest w świetnej cenie, a poza tym poleciłam go już trzem koleżankom i wszystkie były zadowolone, także warto się skusić! ;)
TU macie linka do sklepu.

Moje zabiegi na ciało


Gdy twarz już mamy wypielęgnowaną, możemy się zając ciałkiem. U mnie ciałko niezmiennie jest pielęgnowane i ujędrniane koncentratami BingoSpa. Próbowałam już różnych innych drogeryjnych specyfików, nawet byłam na zabiegach ujędrniających w salonie kosmetycznym, ale nie... no NIE, nic tak nie działa jak te boskie koncentraty ujędrniające plus folia.




Robimy peeling ciała, pod prysznicem rzecz jasna, potem nakładamy ulubiony koncentrat - mój już się co prawda kończy, ale niezmiennie baobab, potem owijam się folia i leżę 45 minut pod kocykiem. Po zdjęciu folii jak zwykle wychodzi ze mnie ze dwa wiadra wody ;) Ale za to skóra jest cudownie gładka i ujędrniona! Jeśli jeszcze tego nie próbowałaś, to polecam. To najskuteczniejszy zabieg antycellulitowy. Kiedyś w ten sposób pozbyłam się cellulitu w 6 tygodni. Odsyłam do TEGO artykułu. Oczywiście była też dieta, także nie to, że samo się zrobiło, aczkolwiek ujędrnić ciało można nawet i bez diety ;) No i te zabiegi warto robić nieprzerwanie, raz w tygodniu... tak dla relaksu, dla podtrzymania efektu. Jeśli się odchudzasz to też warto zadbać o skórę, w końcu nie samą dietą człowiek żyje! ;)

Moje zabiegi na włosy


No i w końcu włosy! Moje włosy po zimie są istną tragedią. Te czapki i suszarki wcale im nie służą. Końcówki się rozdwajają, włosy się łamią, stały się chropowate, matowe, a do tego łupież :(
Zmieniałam szampon w zimie chyba z 10 razy i nic. Aż w końcu przeczytałam na stronie u jakiejś blogerki włosowej, że po zimie trzeba oczyścić włosy i skalp. No w sumie... pewnie ma dziewczyna rację, bo skoro robimy sobie detoks, robimy detoks kiszek, że tak powiem, detoks skóry to czemu by nie włosów. No więc i ja zrobiłam swoim włosom detoks.

Detoks włosów po zimie


Mój pierwszy detoks był nieudany. Naczytałam się o tym jak to się oczyszcza włosy olejkami z solą lub fusami z kawy i durna, zupełnie nieprzemyślanie postanowiłam się zastosować. Efekt był taki, że mąż wyczesywał mi włosy ze dwie godziny gęstym grzebieniem takim dla ludzi z wszawicą! Nie wiem co mnie podkusiło żeby sobie na włosy wylać fusy z kawy i jeszcze tym masować łeb! Nie róbcie tego, nie polecam!
Następnym razem postanowiłam już nie być mentalną blondynką (przepraszam wszystkie blondynki) i kupiłam szampon oczyszczający. Tak, można kupić takie specjalne szampony do oczyszczania włosów. I to wam polecam, nie polecam absolutnie robienia jakichś durnych mieszanek domowych na włosy jeśli nie macie w tym doświadczenia. Szampon to szampon, umyjemy włosy i z dyńki, ze tak powiem ;)
Tak też zrobiłam drugim razem. Kupiłam szampon z żen-szeniem, który oczyszcza włosy i skalp. Genialny jest ten szampon! Pachnie prawdziwym żen-szeniem! (chociaż mój mąż twierdzi, że śmierdzi, ale chłopy się nie znajo! ;) ) Ale zapach to pikuś! Ten szampon oczarował mnie nie tylko działaniem, ale też tym, że w środku jest PRAWDZIWY KORZEŃ ŻEN-SZENIA! A to już naprawdę bardzo dużo mówi samo za siebie w sumie, jak genialny musi być skład tego szamponu, że nawet żen-szeń w tym szamponie żyje!!!



Podoba mi się zapach tego szamponu, bo to oznacza, że ten szampon nie ma w sobie perfum - czyli nie niszczy włosów. No i tak, po umyciu tym szamponem włosów, łupież zniknął od razu - to już wielki plus dla niego! Jeszcze żaden szampon nie usunął u mnie łupieżu po jednym zastosowaniu, także silny jest skurczybyk ;) Po drugie o tym, że jest to szampon oczyszczający przekonałam się praktycznie zaraz po umyciu włosów, bo za cholerę nie mogłam ich rozczesać, wkurzona zadzwoniłam do sklepu, w którym go kupiłam i powiedziałam o tym pani konsultantce i ta mi wszystko wytłumaczyła (cudowna istota, dziękuję za darmową poradę fryzjerską! ).
Otóż tak: szampony oczyszczające do włosów mają zwykle bardzo głębokie działanie, działają na skórę, ale też na włosy. Otwierają łuskę włosa i wnikają głęboko, żeby dogłębnie oczyścić. Dlatego po takim myciu oczyszczającym musimy nałożyć na włosy jakąś mega odżywkę. Odżywka musi nawilżać, odżywiać i zamykać łuskę włosa. Ja skusiłam się jakąś szaloną odżywkę z tłuszczem wężowym. Pani ze sklepu zapewniała mnie, że to jakiś hicior i że sprzedaje mi ta odżywkę tylko dlatego, że jestem ich klientką, a jak ktoś nie jest klientem to nie można kupić. I faktycznie nie mają tego na stronie, tylko na FB sprzedają w takiej specjalnej grupie. Także jakby ktoś chciał to piszcie do mnie (dietysekrety@wp.pl), to powiem jak to cudo zamówić. 



Odżywka bosko pachnie i pozostawia ten zapach na włosach (co jest dla mnie kolejnym zaskoczeniem!), poza tym świetnie regeneruje włosy, wygładza i nawilża. mam wrażenie, że te moje włosy są tak gładkie jak skóra węża, chociaż węża nie głaskałam, to nie wiem skąd mam takie wrażenie, haha! Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że dzięki niej zregenerowałam końcówki! A już myślałam, że będę musiała ścinać :)
Także detoks plus regeneracja włosów zaliczona!

A jak Wy moi drodzy przygotowujecie się na wiosnę? Robicie coś ze swoim ciałem, cerą, włosami? :)
Read More




piątek, 30 marca 2018

Jak nie przytyć w święta? Moich 10 sprawdzonych sposobów!

Jak nie przytyć w święta? Wbrew pozom nie jest to takie trudne. Wystarczy trochę samokontroli. Ja mam na to kilka sprawdzonych sposobów, którymi dzisiaj się z Wami podzielę.
Przyzna, że w moim przypadku nie będzie trudno, bo jestem na diecie bezglutenowej, ale moje zasady będą dotyczyły każdego, bez względu na to czy jest na diecie czy nie. Poznajcie moje sposoby na zachowanie figury podczas świątecznej uczty!

Aha i jeszcze jedno. Wbrew pozorom te święta są bardzo krótkie, więc nie martwcie się, dwa dni obżarstwa to nie tak długo ;) Dacie radę, trzymać linię! ;)

Jak nie przytyć w święta? Moich 10 sprawdzonych sposobów!



1. Zaczynaj dzień od szklanki wody z cytryną. Taki napój doskonale budzi twój metabolizm i pomaga oczyścić organizm.

2. Wypij przed posiłkiem szklankę wody, w ten sposób zjesz mniej. Nie musisz tego robić ostentacyjnie, żeby każdy widział, co to kogo obchodzi! Jeśli spędzasz święta w domu, szklankę ciepłej wody wypij w kuchni, by nikt nie zadawał miliona pytań. Jeśli natomiast święta spędzasz poza domem pij małymi łyczkami szklankę wody zanim zaczniesz jeść obiad czy śniadanko wielkanocne.

3. Unikaj pieczywa! Osoby, które są na diecie bezglutenowej (tak jak ja) mają łatwo, bo na codzień nie jedzą białych bułek,  które są pustymi kaloriami czy chleba. Jeśli jesz normalnie pieczywo, odpuść sobie jedzenie chleba przynajmniej w święta, zobaczysz, że lepiej się poczujesz :)

4. Wybieraj ze stołu te przysmaki, które mają mało kalorii. tak wiem, to nie jest łatwe, ale czy nie wspominałam, że zachowanie figury wymaga poświęceń? ;) Ja zawsze zanim sięgnę po coś do jedzenia wyobrażam sobie ile godzin czy dni będę musiała ćwiczyć, by to żarcie nie poszło mi w dupkę, tylko w cycki ;)

5. Staraj się nie jeść po 18.00. Co prawda w święta czasami siedzimy za stołem nawet do późnych godzin nocnych, ale kto powiedział, że masz jeść po nocach? Wystarczy twoje towarzystwo przy stole. Zaciśnij zęby i nie łap się już za jedzenie po 18.00.

W 42 dni straciła 11 cm w talii i 9 w biodrach


6. Postaraj się, by nie podjadać między posiłkami. To będzie mega trudne, zdaję sobie sprawę z tego, bo sama mam problem z podjadaniem. Zapowiedziałam sobie jednak, że mogę między posiłkami podjeść max. 3 kawałki. Za każdy dodatkowy kawałek, od którego nie będę się w stanie powstrzymać będę sobie wymierzać karę 10 minut ćwiczeń. Ponieważ nie przepadam za ćwiczeniami na pewno będę się tym razem pilnować! Haha! :)

7. Jeśli święta spędzasz w domu postaw na zdrowe potrawy z małą ilością tłuszczu, cukru i glutenu. Mówię ci to ja - ta, która z dnia na dzień przestała jeść gluten i laktozę, która w sumie też jest cukrem. To pozwoliło mi stracić dość szybko na wadze. Także polecam! :)

8. Wieczorem i rano szczotkuj ciało lub traktuj masażerem. Być może wyda ci się to głupie lub śmieszne, ale gdy przypomnisz sobie jak powstaje cellulit, nagle okazuje się, że to ma sens! Szczotkowanie ciała to jedna z ważniejszych rzeczy, jaką możesz zrobić chcąc uchronić się przed cellulitem.

9. Ja przed snem w okresie świątecznym bardzo intensywnie i często robię sobie body-wrapping. Dlaczego? Dlatego, że body-wrapping to zabieg, dzięki któremu można się pozbyć z ciała toksyn. Codziennie robię sobie peeling z kawy, potem nakładam na ciało koncentrat antycellulitowy i na koniec owijam się folią. Pod tą folią, pod którą siedzę około godziny, pocę się jak dzika świnka i dzięki temu pozbywam się z organizmu toksyn! :)
Polecam wieczorem przed spaniem: relaksuje, wygładza ciało, ujędrnia skórę i pomaga na cellulit jak nic! :)

10. Postaraj się codziennie o odrobinę ruchu.  Pogoda trochę się poprawiła, zdaje się, że wiosna idzie - nareszcie! - także codziennie po obiedzie spaceruj. Nie kładź się na kanapę po obfitym posiłku, tylko idź zrób obchód dookoła domu i spal trochę tych babeczek, ciasteczek, mazurków... :)

Wesołych Świąt Kochani! :)
Read More




poniedziałek, 26 marca 2018

Wielkanocne sałatki bez glutenu, bez laktozy - z grillowaną białą kiełbasą i z parowanym burakiem!

Wielkanocne sałaki - lubicie? Ja uwielbiam wszystkie sałatki, a ostatnio testuję sałatki, które zamierzam postawić na stół wielkanocny. Musi być kolorowo, musi być zdrowo i oczywiście bez glutenu i bez laktozy! :)
Jeśli lubicie takie zdrowe przepisy i sałatki z jajkami to zapraszam na dzisiejszego posta! :)

Wielkanocne sałaki - Sałatka z grillowaną białą kiełbasą


Sałatka wielkanocna

sałatka wielkanocna


Składniki:

Mix sałat
3 kawałki białej kiełbasy (u mnie bez glutenu i laktozy)
Pół papryki czerwonej
5 jajek ugotowanych na twardo
Szczypiorek
Sól, pieprz, majonez (opcjonalnie)

Kiełbasę kroimy w plasterki i grillujemy na patelni grillowej. Gdy wystygnie możemy przystąpić do przygotowywania sałatki. na talerzu układany najpierw mix sałat, później kiełbasę, następnie jajka i paprykę. Solimy, dodajemy pieprzu, dekorujemy majonezem i szczypiorkiem. 
Sałatka obłędna!
W takim wydaniu białej kiełbasy jeszcze nie jadłam. U mnie z białą kiełbasą był zawsze żurek i na tym koniec. Niestety w tym roku z żurku muszę zrezygnować, więc szukam innych pomysłów na białką kiełbasę. Jeśli też ją lubicie to zajrzyjcie na portal Netkobieta, tam widziałam ostatnio fajne przepisy na białą kiełbasę z różnymi sosami lub z ziołami. 


Wielkanocne sałaki - Sałatka z parowanym burakiem



Składniki:

Mix sałat
Jeden średni burak parowany (może być też pieczony)
4 jajka gotowane na twaro
Pęczek rzodkiewki
Owczy ser feta 
Szczypiorek
Sos francuski vinegret

Buraka parowanego ja kupuję na targu, ale można go samodzielnie przygotować. Albo gotujemy buraka w skórce na parze albo zawijamy w folię aluminiową i pieczemy około 30 minut. Gdy burak ostygnie kroimy go w plasterki lub w słupki. Mix sałat wysypujemy na talerz, na nich układamy bukaczki, potem jajka pokrojone na ćwiartki, ser feta, rzodkiewkę. Sałatkę polewamy sosem vinegret i posypujemy szczypiorkiem.
Ta sałatka ma bardzo ciekawy smak. Nawet mój mąż, który jest typowym mięsożercą i nie przepada za burakami, brał trzy dokładki! Także niezła rekomendacja.
TUTAJ macie jeszcze jedną fajną sałatkę z czerwonym burakiem. 

Te dwie sałatki na pewno staną na moim Wielkanocnym stole, a wy jakie sałatki zamierzacie zrobić na święta? :)

W końcu znalazła skuteczny sposób na cellulit!

Ps. Kto zauważył mistrza drugiego planu, łapka w górę? ;)
Read More




piątek, 23 marca 2018

Sałatka z rukolą i burakiem, czyli uzupełniamy niedobory żelaza

Sałatka z rukolą i burakiem - ostatnio jedna z moich ulubionych sałatek, to świetne źródło witamin szczególnie żelaza. Tą sałatkę po raz pierwszy jadłam u koleżanki i podobnie jak sałatka z selerem naciowym wizualnie nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Nie przepadam za burakami, nie za bardzo mogę jeść nabiał... ale standardowo - gdy ją spróbowałam poczułam niebo w gębie!


Ostatnio przypomniałam sobie o tej sałatce z racji moich niedoborów witamin. Zachęcam do przeczytania na ten temat pisałam więcej TUTAJ

Ponieważ moje Hashimoto zatacza coraz większe kręgi i sieje spustoszenie w moim organizmie muszę sobie jakoś radzić i jeść produkty bogate np. w żelazo, którego strasznie mi brakuje.


Sałatka z rukolą i burakiem


sałatka z rukolą i burakiem




Sałata z rukolą i burakiem jest bardzo prosta w wykonaniu. Jej zrobienia zajmuje dosłownie chwilę. Łączymy 4 składniki i gotowe!

Rukola
Burak pieczony lub gotowany (ja kupuję parowanego na targu)
Ser z niebieską pleśnią (ja kupuję owczy bez laktozy)
Garść orzeszków (u mnie tym razem ziemne, ale czasami robię też z włoskimi jak mam)
Sos francuski 

Rukolę myjemy, suszymy, układamy na talerzu. Buraka obieramy ze skóry i ścieramy na tarce. Na buraka układamy pokruszony ser. Może być go dużo, u mnie tak ostrożnie z tym serem, bo ser różnie na mnie działa, także nie przeginam z nim gry robię tą sałatkę tylko dla siebie. Na koniec jeszcze garść orzeszków i całość polewamy sosem francuskim. 

W końcu znalazła skuteczny sposób na cellulit!


Na koniec mała zachęta do jedzenia buraków i rukoli.

Dlaczego warto jeść rukolę:

Zawiera witaminy C, A i K oraz niektóre z grupy B
Zawiera wapń, białko, kwas foliowy, błonnik, żelazo i potas
Chroni przed powstawianiem nowotworów
Poprawia odporność
Oczyszcza organizm z toksyn

Dlaczego warto jeść buraki:

Zawierają bombę witaminową kwasu foliowego
Są cennym źródłem witaminy C oraz witamin z grupy B, wapnia, sodu, potasu i magnezu
Wzmacniają wątrobę odtruwają i tonizują organizm
Dodają energii i odkwaszają oragnizm
Są cennym źródłem żelaza

Zjedlibyście taką sałatkę? ;)
Read More




środa, 21 marca 2018

Niedobór witamin w diecie bezglutenowej

Niedobór witamin w diecie bezglutenowej czy też w każdej innej diecie zdarza się bardzo często , a dzieje się tak dlatego, że dieta eliminacyjna pozbawia nas niektórych pokarmów z bardzo cennymi składnikami odżywczymi.
O skutkach niedoboru witamin przekonałam się ostatnio osobiście i zaraz wam o tym opowiem.
Na diecie bezglutenowej jestem odkąd zachorowałam na Hashimoto (czyli jakoś od października 2017 r.).

niedobór witamin w diecie bezglutenowej


Na dietę bezglutenową przeszłam dobrowolnie. Nikt mnie do tego nie zmuszał, nie przekonywał, po prostu tak chciałam, bo źle się czułam w swoim ciele. Przez niedoczynność tarczycy i Hashimoto nawet nie wiem kiedy zaczęłam mocno tyć. W ciągu kilku miesięcy zrobiłam się pękata jak balon. Miałam problemy z wypróżnianiem, cokolwiek zjadłam bolał mnie brzuch, byłam ciągle zmęczona, senna, puchły mi ręce, nogi. Po usłyszeniu diagnozy i zastosowaniu leczenia niemal w jednej chwili zadecydowałam o zmianie diety. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego z czym to się wiąże, moim jedynym celem było odzyskanie własnego ciała i zdrowia.

Niestety stosowanie diety eliminacyjnej w chorobie Hashimoto nie jest wolne od wad. Do dawnej wagi wróciłam dość szybko, ale po kilku miesiącach zaczęły się u mnie pojawiać skutki niedoboru witamin.

Pomyślicie sobie pewnie - ale głupia, skoro nie je wszystkiego, nie dostarcza organizmowi tego czego potrzebuje, powinna się suplementować! Głupia nie jestem i od samego początku łykam witaminy: D, E, selen, żelazo, magnez oraz kompleks witamin. Nie zrezygnowałam też z jedzenia warzyw i owoców - więc wydawało mi się, że uzupełniam braki. Niestety, jak się okazuje mój organizm nie wchłania witamin w takich ilościach w jakich powinien.

Niedobory witamin - od czego się zaczęło?


Niedobory witamin u mnie zaczęły się od wypadających włosów. Na początku nie wiązałam tego z dietą, ale dziś już wiem, że jedno z drugim ma wiele wspólnego.

Łamliwe paznokcie to kolejna rzecz, którą u siebie zauważyłam. Jednak z tym jakoś sobie radzę.

Najgorsze przytrafiło mi się jakieś 3 tygodnie temu. Pewnego dnia pękła mi skóra na palcu, wokół zrobiła się chropowata i twarda. Z początku nie zwróciłam na to większej uwagi, posmarowałam palec maścią witaminową i tyle. Jak się okazało z dnia na dzień było coraz gorzej.


niedobór witamin w diecie bezglutenowej

niedobór witamin w diecie bezglutenowej


Kiedy poszłam na wizytę kontrolną do mojego endokrynologa, postanowiłam pokazać ten palec i zapytać czy to ma związek z moimi problemami zdrowotnymi. Moja lekarka powiedziała, że nie jest dermatologiem, ale choroby autoimmunologiczne lubią "chodzić parami", więc niewykluczone, że to początki łuszczycy. Myślałam, że się załamię. Jeszcze tego mi brakowało! Pobiegłam więc do alergologa, by sprawdzić co z tym palcem jest. Dermatolog wykluczył łuszczycę, ale faktycznie stwierdził niedobory witamin. Dostałam steryd do smarowania na tak zwane "do widzenia". Smarowałam tego palca przez 3 dni, zobaczyłam poprawę i odstawiłam to cholerstwo, bo nienawidzę sterydów! Następnego dnia palec pękł znowu. No załamka!

Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Wiecie co mnie tak najbardziej wkurzało? Ze skóra nie miała szansy się zagoić, bo to palec u prawej ręki! A do tego pękał w miejscu, w którym się zginał. Już miałam odpuścić. Pomyślałam sobie, że mam to gdzieś, niech sobie pęka! Ale kurczę ten ból mnie wkurzał, na palcu robiła się otwarta rana, z której jątrzyła się krew.

Co w końcu zrobiłam? Oczywiście zaczęłam szukać ratunku na forach. Na jednym z nich przeczytałam, że doskonałym ratunkiem na rany są kosmetyki ze śluzem ślimaka. Ponieważ jakiś czas temu kupiłam sobie skoncentrowany śluz (co prawda miał służyć na co innego, ale co mi tam!) postanowiłam spróbować i wysmarować nim ranę na palcu. Nie chce się już dłużej rozpisywać na ten temat, ale powiem tak... po 3 dniach poprawa była widoczna gołym okiem! POMOGŁO KURNA!!! NARESZCIE!!! :)



niedobór witamin w diecie bezglutenowej



niedobór witamin w diecie bezglutenowej


Ślimak znowu uratował mi skórę! Poprzednim razem tą na twarzy, polecam przeczytać ten artykuł archiwalny.
Tak mnie zaintrygował ten ślimak, że zaczęłam o nim czytać.

Co to jest ten śluz ślimaka i czemu zawdzięcza swoją leczniczą moc?


Śluz ślimaka
Śluz ślimaka - coś obrzydliwego - takie moje pierwsze skojarzenie. Kiedyś jak byłam mała podobno budowałam wioski dla ślimaków, robiłam im przesiedlenia, melioracje i takie tam. Teraz jestem duża, ślimakami się brzydzę, wolę się bawić dorosłymi chłopcami, ale nieważne! ;)

Ślimak chociaż wzbudza obrzydzenie jest istotą tak cudnie skonstruowaną, że jego ciało dzięki temu, że produkuje śluz, jest w stanie się samo wyleczyć w szybkim czasie. Wiedzieliście o tym??!! Nigdy bym na to nie wpadła, ale faktycznie tak jest! Ślimaki wędrują przecież po kamieniach, asfalcie, skałach i innych wcale nie miękkich powierzchniach i co..? I na pewno nie raz kaleczą sobie to ślimacze obślizgłe ciało. A widziałaś kiedyś ślimaka krwawiącego? Albo z jakąś raną (kłutą, ciętą czy szarpaną..? ;) ) NIE! A czemu? Bo jak się skaleczą to od razu na masę produkują ten swój śluz i błyskawicznie zdrowieją. Dlatego ten ich śluz jest taki cenny!

No dobra to sprawę ślimaków mamy załatwioną... chciałam wam jeszcze dziś napisać o niedoborze witamin słów kilka. Także tego... teraz będzie coś w naukowym tonie ;)


Niedobór witamin w diecie bezglutenowej


Makroelementy takie jak wapń, fosfor, magnez, potas, sód, chlor, siarka i mikroelemnty: żelazo, cynk, miedź, mangan, fluor, jod, selen, chrom pełnią w naszym organizmie ważną rolę. Podonie jest z witaminami:

Witaminy z grupy B - uczestniczą w procesach przemiany węglowodanów, aminokwasów i tłuszczów.

Witamina PP - wpływa na układ nerwowy oraz syntezę insuliny, tyroksyny, kortyzolu i hormonów płciowych.

Kwas foliowy - wpływ na układ krwionośny i rozwój komórek całego organizmu.

Niedobory witamin mogą prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu, zwiększają ryzyko wystepowania chorób układu krążenia, osteoporozy, nowotworów.

Dlatego jeśli zamierzamy przejść na dietę bezglutenową musimy się liczyć z tym, że niedobory witamin uzupełniamy regularnie!

Szczególnie wartościowe produkty bezglutenowe, które powinny się znaleźć w diecie to:

kasz gryczana
kasza jaglana
amarantus
suszone owoce
orzechy
pestki dyni
ziarna słonecznika

Kto jest lub był na diecie bezglutenowej doskonale wie o tym, że eliminacja glutenu z diety niesie za sobą różne inne nietolerancje. U mnie akurat pojawiła się nietolerancja laktozy, ale o tym opowiem wam już innym razem :)

Zachęcam do zaglądania do mojej zakładki z przepisami na dania bezglutenowe, niebawem napiszę wam kilka fajnych przepisów na świąteczne potrawy! :)
Read More




czwartek, 15 marca 2018

Zabiegi na stopy, które warto robić w domu!

Zabiegi na stopy to jedne z moich ulubionych domowych zabiegów pielęgnacyjnych.

zabiegi na stopy

Dzisiaj miałam strasznie ciężki dzień. Cały dzień poza domem, ciągle jeszcze w tych ciężkich, zimowych butach. Gdy wróciłam do domu późnym wieczorem zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo jestem zmęczona. Nie wiem jak u was, u mnie zmęczenie zaczyna się od stóp. Zmęczone stopy, to zmęczona ja. Dlatego postanowiłam się trochę zrelaksować. Każdemu to się przydaje prawda!? 

Jeśli masz ochotę na chwilę relaksu, to zapraszam do czytania, bo chcę wam dzisiaj podać fajne zabiegi na stopy :)
Tak wiem, z dietami czy odżywianiem to ma niewiele wspólnego, ale... nie samą dietą człowiek żyje! ;)

Zabiegi na stopy są bardzo przyjemne, prawda?

Szczególnie jeśli to nam ktoś te stopy masuje, ahhhhhh. Jednak nie każdy może sobie na to pozwolić, bo nie każdy ma kogoś kto nam chętnie wymasuje stopy. Nie warto jednak z tego powodu rezygnować z tych przyjemnych zabiegów. Zamiast masażu można robić odprężające kąpiel, peelingi domowe, które nam te stopy pobudzą, zrelaksują. Dziś dwa najprzyjemniejsze zabiegi na stopy: kąpiel na spuchnięte stopy i peeling wygładzający pięty.

zabiegi na stopy

Zabiegi na stopy - domowa kąpiel na spuchnięte stopy



Zabiegi na stopy warto zaczynać od kąpieli. Kąpiel powinna trwać około 15-20 minut i być zabiegiem przyjemnym, relaksującym. Jeśli woda jest za zimna albo za gorąca nie będzie spełniała swojej roli. Pamiętaj o tym by zadbać o komfort swoich nóg!

1 łyżka kwiatów rumianku

1 szklanka wrzątku

1 łyżka soli morskiej lub kuchennej

2 litry ciepłej wody

Rumianek zalać wrzątkiem i zaparzać pod przykryciem około 20 minut. Po zaparzeniu odcedzamy i przelewamy do miski z ciepłą wodą. Dodajemy sól. W tak przygotowanym roztworze moczymy stopy przez 15 minut. Należy pamiętać, by po kąpieli dobrze osuszyć stopy i nasmarować je kremem nawilżającym.



Zabiegi na stopy - peeling relaksujący



Zabiegi na stopy to nie tylko kąpiele, a także peelingi. Peeling warto robić co drugi dzień, by nie wysuszyć zbytnio skóry, a jednocześnie usuwać regularnie martwy naskórek.


Wymieszaj sól morską lub zwykłą z łyżeczką ulubionego olejku, może być olejek macadamia, arganowy, migdałowy. Masuj powstałą pastą całe stopy, a szczególnie pięty. Pierwsze efekty poczujesz już po pierwszym zabiegu. Najlepiej by przed peelingiem wykonać kąpiel stóp.







Ciekawa jestem jak wy moi drodzy dbacie o swoje stopy?

Lubicie kąpiele stóp, masaże?
Read More




Return to top of page
Powered By Blogger | Design by Genesis Awesome | Blogger Template by Lord HTML